Budowa dróg w Przyborowie, czyli kto dmucha w jedną trąbkę [KOMENTARZ]

Co wy, decydenci zgminy wiejskiej, zrobiliście w zeszłym tygodniu, żeby z ludźmi z Przyborowa porozmawiać, cokolwiek wytłumaczyć, kogokolwiek uspokoić ws. inwestycji dotyczącej drogi? Zadzwoniliście do „Tygodnika Regionalna”

Przed tygodniem na łamach „TK” w artykule „Jak gmina z buciorami weszła we własność mieszkańców” opisaliśmy, jak urząd pod sterem wójt Izabeli Bojko realizuje inwestycję drogową w Przyborowie. Jeszcze przed publikacją skontaktowałem się z Łukaszem Kopijem, zastępcą wójt, która przebywa na zwolnieniu i poprosiłem o odpowiedzi na pytania dotyczące tego tematu. „Mariusz, wyślij je mejlem, odpowiemy” – obiecał wicewójt.

Odpowiedzi nie dostaliśmy do dziś.

Najszczęśliwszy przewodniczący

We wtorek ukazała się gazeta, dwa dni później tenże zastępca na gminnym Facebooku opublikował odpowiedź na nasz tekst, w którym to jego zdaniem „szkalujemy” ogromne drogowe przedsięwzięcie w Przyborowie.

Panie wicewójcie, Łukaszu, bo znamy się jakieś 15 lat, czy to podoba się twojej szefowej, czy nie: uważasz, że przedłużając konkretne pytania od mieszkańców Przyborowa, dotyczące wspomnianej inwestycji, szkalujemy kogokolwiek?

Nasz tekst musiał wywołać popłoch w urzędzie, bo temat zaczął żyć nie tylko na gminnym Facebooku. W sobotę w brukowcu z siedzibą przy ul. Zjednoczenia ukazał się płatny tekst, w którym głos zabrał Radosław Kołpaczek, przewodniczący gminy i jednocześnie mieszkaniec Przyborowa. Mówi w nim o swoim najszczęśliwszym dniu w życiu, w którym zadzwoniła do niego wójt Bojko i przekazała informację o przyznaniu dofinansowania inwestycji. Gdyby już wtedy jako najszczęśliwszy radny zaczął dzwonić do mieszkańców i mówić, ile ziemi im ta inwestycja zabierze, może teraz nie byłoby tylu wkurzonych przyborowian.

Telefon do przyjaciół

Mało tego, przewodniczący Kołpaczek w odezwie do mieszkańców na łamach „Tygodnika Regionalna” stwierdził, że to my próbujemy „za pomocą nikczemnej propagandy, wciągając w to mieszkańców, obrócić ogromny sukces gminy w postaci pozyskania dużego dofinansowywania na przebudowę dróg gminnych, jakiej Przyborów, Gmina Nowa Sól, a nawet Powiat nie widzieli w powojennej historii Polski, w wielką klapę”. Taki podniosły styl już kiedyś słyszałem od ekswicewojewody z Ciepielowa, którego najpierw odwołano z funkcji, a potem wyrzucono z PiS. Kiedy spadł ze stołka, porównywał się do jednego z najwybitniejszych Polaków: „Piłsudskiego też wyrzucili, a potem wygrał z bolszewikami” – mówił z patosem.

Panie przewodniczący, sam pan obrał taką konstrukcję myślową, że to my wciągamy mieszkańców w mówienie o tym, co ich boli, czy raczej ktoś w tym panu pomógł? To my czy wy potraktowaliście tych ludzi – tu cytat z jednego z bohaterów naszego tekstu – „jak robaczki, które można rozgnieść”? Co wy, decydenci z gminy wiejskiej, zrobiliście w zeszłym tygodniu, żeby z tymi ludźmi porozmawiać, cokolwiek wytłumaczyć, kogokolwiek uspokoić? Zadzwoniliście do zaprzyjaźnionej „Regionalnej”. A może to oni zadzwonili do was i zaproponowali możliwość wytłumaczenia się?

My opublikowaliśmy tekst, w którym zainterweniowaliśmy w imieniu mieszkańców, a gmina poszukała pomocy w kolorowym brukowcu, który opublikował sponsorowany tekst za gminne pieniądze.

Rzecznicy

Wójt Bojko szuka jeszcze rzecznika prasowego, co ostatnio można było wyczytać na stronie internetowej gminy. Po co? Co najmniej jednego już ma.

Kiedy opublikowaliśmy tekst o unikach ze strony wójt, która nie stawia się w sądzie, bo jest karmiącą matką, na pomoc poleciał jeden z tzw. niezłomnych dziennikarzy, który postanowił zapytać, co wójt sądzi o naszym artykule.

Pani wójt, na tym panu zawsze można polegać. To po co ten konkurs?

I jeszcze kilka słów do szanownych pracowników nowosolskiego oddziału „Regionalnej”, którzy mają na naszym punkcie obsesję. Częściej zajmują się „Tygodnikiem Krąg” niż sprawami mieszkańców.

Kolejny z tzw. niezłomnych moją pracę wziął ostatnio w cudzysłów. My również bierzemy waszą redakcyjną działalność – opierającą się najczęściej na pseudosensacjach i żerowaniu na niskich instynktach – w cudzysłów. I deklarujemy jednocześnie, że dalej będziemy ciężko pracować dla naszych Czytelników. Nie tak jak jeden z was, któremu pary do działania w dziale sportowym starczyło na jakieś dwa-trzy miesiące. Przypomniał sobie, jaki to ciężki kawałek chleba, po czym schował się za biurkiem.

Wy dalej będziecie pluć, my będziemy informować. A jak będziecie kłamać – będziemy prostować.

***

Wróćmy do dróg w Przyborowie. Na gminnym FB pod postem o inwestycji można znaleźć taki komentarz. „Proszę mi odpowiedzieć, w którym momencie powiedzieliście wywłaszczonym, ile się każdemu zabiera? Przychodziły tylko decyzje administracyjne i ta na końcu o natychmiastowej wykonalności. Mieliście dużo czasu, żeby to z nami dograć, bo ul. Długa miała już być w tamtym roku modernizowana. Czyli tak: 1. zawiadamiamy na zebraniu o modernizacji dróg, 2. piszemy pisma administracyjne, 3. wywłaszczamy i równolegle puszczamy buldożery i 4. – dajemy informację z numerem tel. do gminy o udzielanie informacji o inwestycji. Ktoś by pomyślał, że to standardy krajów trzeciego świata? Nie!!! To standardy działania naszej gminy” – napisała internautka.

W tym momencie kurtyna opada.

PS. Stawiam, że w tygodniu ktoś z niezłomnych podrzuci urzędowi gminy kolejne koło ratunkowe. Zawsze będzie mógł na tym trochę zarobić.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content