Maria Szulc-Patocka: Mamy tylko przesympatycznych seniorów [ROZMOWA]

– W Kolsku nasza zabawa trwała do 22.00 i seniorzy byli oburzeni, że tak krótko. My po prostu dobrze czujemy się w swoim towarzystwie – uśmiecha się Maria Szulc-Patocka, szefowa Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Nowej Soli, który liczy – bagatela – około 900 członków

Mateusz Pojnar: Obchodziliście państwo niedawno Dzień Seniora.

Maria Szulc-Patocka: Tak i jak zawsze był dla nas dniem radości [uśmiech]. Wyjątkowo na naszą imprezę przyszło tylko 50 osób ze względu małe pomieszczenie. W rzeczywistości w naszym Związku Emerytów i Rencistów mamy aż 900 członków.

Są bardzo zadowoleni, spędzają u nas ciekawie swój wolny czas, ale też korzystają z turnusów rehabilitacyjnych czy jednodniowych wyjazdów opracowanych na podstawie projektów.

Tak naprawdę z naszej działalności związkowej korzystają nie tylko związkowcy, ale i osoby, które nie należą do związku.

Gdzie w tym roku państwo wyjeżdżaliście?

Choćby do Sarbinowa, Mrzeżyna, Międzywodzia, Rewala, Pobierowa, Mielna, Międzyzdrojów czy Ustronia Morskiego.

I to wszystko w tym roku?!

Dokładnie. Dlatego skorzystało z tych wyjazdów już 809 osób. Teraz planujemy jeszcze świąteczną wyprawę do Karpacza. Będzie obejmowała Boże Narodzenie i Nowy Rok, a do Nowej Soli wrócimy 2 stycznia. Pojedzie 60 osób.

W rezerwie jest dużo więcej chętnych, ale na podstawie zawartej umowy nie mamy aż tylu wolnych pokoi.

A kto opracowuje projekty, dzięki którym możliwe są takie wyjazdy?

Pani Teresa Kamińska, członek zarządu. To są te jednodniowe wyjazdy, bardzo pozytywnie oceniane przez uczestników. Płynęliśmy już statkiem Laguna, był wyjazd do zamku w Czernej czy piknik w Parku Krasnala z udziałem górali czadeckich, członków zespołu bukowińskiego Watra. Pojechaliśmy też na Dzień Seniora do Kolska, na którym było sto osób, również do Józefowa, gdzie w plenerze na swoim święcie bawiło się 60 seniorów.

Łącznie w 2021 r. na trzy projekty na ogólną wartość ponad 30 tys. zł dostaliśmy 17 tys. dofinansowania – z urzędu marszałkowskiego, urzędu miasta i ze starostwa powiatowego – na 10 różnych atrakcyjnych wydarzeń.

Wróćmy do Dnia Seniora w państwa siedzibie. Jak wyglądała ta impreza?

Był poczęstunek, gorąca kolacja, ciasto, kawa, herbata. Ale przede wszystkim przyszli nasi przesympatyczni związkowcy, bo tylko takich mamy [uśmiech]. Pan Leszek Suchy pięknie przygrywał na instrumencie, zawsze ściąga emerytów do zabawy. Oni chcą się bawić, tańczyć, a później miło wspominać każdą naszą uroczystość.

Miło też, że pan redaktor przyszedł do nas o tym porozmawiać.

To oczywista oczywistość.

Bo warto, żeby ludzie wiedzieli, co się u nas dzieje. Chociaż muszę panu zdradzić tajemnicę, że już w tej chwili mam bardzo dużo różnych telefonów i rozmów na mieście, w sklepie – ludzie chcą zapisywać się już na przyszłoroczne wczasy. Nie kręcą nosem na to, że cena może być wyższa.

To będą turnusy rehabilitacyjne, z których – jak mówiłam wcześniej – korzysta u nas bardzo dużo osób. Przy każdym wyjeździe robimy dla związkowców prezenty: kwiaty, losy o średniej wartości 30 zł – co drugi wygrywa.

Ci, którzy mają pierwszą grupę niepełnosprawności, mogą ubiegać się o dofinansowanie. W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie te kwoty dofinansowania są duże. Widziałam, że niektórzy dostali nawet po 1600 zł. Dla seniora, który ma tak niewielką emeryturę, to bardzo dużo.

Czasem nawet jest za dużo chętnych do korzystania z naszych projektów. Gdy zaczynamy zapisywać od godz. 9.00, to niektórzy czekają już w kolejce od 8.00.

Pewnie czekają już państwo na przeprowadzkę do Centrum Aktywności Społecznej przy ul. Kasprowicza 8, gdzie dawniej było gimnazjum nr 3? W CAS będzie więcej przestrzeni i bardziej komfortowe warunki.

Już byliśmy odwiedzić to miejsce. Mamy propozycję objęcia jednego dużego pomieszczenia. Potrzebowalibyśmy na działalność jednak więcej niż jedno, bo u nas naprawdę na co dzień sporo się dzieje. Minus jest taki, że Kasprowicza jest daleko od centrum. Przy Parafialnej blisko jest lekarz, apteka, no i kościół, co jest bardzo ważne.

Mamy nadzieję, że często będą tam kursować autobusy, że przeprowadzka pójdzie sprawnie i dobrze odnajdziemy się w nowym miejscu.

Tak na koniec: ponoć dla państwa zabawa do 22.00 to za krótko. Tak słyszałem…

W Kolsku rzeczywiście trwała do 22.00 i seniorzy byli oburzeni, że tak krótko [śmiech]. My po prostu dobrze czujemy się w swoim towarzystwie.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content