Półkolonia w Otyniu. Zobaczcie, co zachwyciło małego Franka

– Proszę napisać, że tu jest najlepiej na świecie! – podkreślał kilka razy Franek, jeden z blisko 20 uczestników pierwszego tygodnia półkolonii z Gminnym Centrum Kultury. Co go tak zachwyciło?

Tegoroczne letnie zajęcia w związku z 700-leciem Otynia odbywają się pod hasłem „Zabawa w średniowiecznym Otyniu”. Dlatego program półkolonii Gminnego Centrum Kultury skupiony jest przede wszystkim na tym, żeby wracać do tego, czym zajmowały swój wolny czas dzieci przed wiekami.

– Pierwszego dnia wprowadziliśmy wszystkich w temat dawnego życia i zabawy, a o oprawę merytoryczną i rekonstrukcję średniowiecznych czasów zadbało kierowane przez Jacka Ulwańskiego bractwo Krąg Rycerski z Nowej Soli – mówi Krzysztof Gąsior, dyrektor GCK. – Z pomocą restauracji Mamma Mia dzieci niemal samodzielnie ugotowały w kociołku nad ogniskiem rycerską zupę – zdrową i pożywną, pełną świeżych warzyw. Mali kucharze prosili o dokładkę, czyli musiała im naprawdę smakować.

W nawiązaniu do historii w kolejnych dniach było też m.in. strzelanie z łuku, konkursy – przeciąganie liny i bieg z przeszkodami, warsztaty ceramiczne, malowanie zamków, rycerzy i smoków, próby złowienia samodzielnie zrobioną wędką ryby i raków w stawie.

fot. Artur Lawrenc

– Dodatkowo rowerami pojechaliśmy na most na Odrze obejrzeć zdjęcia ptaków autorstwa Przemysława Pulki. Tam też przypomnieliśmy sobie o ulubionej zabawie Kubusia Puchatka, czyli o puszczaniu statków i śledzeniu, który pojawi się pierwszy po drugiej stronie mostu. Pływaliśmy kajakami po otyńskich stawach, a program wzbogaciły warsztaty teatralne – wylicza dyrektor Centrum zwanego Stacją Kulturą.

Za te ostatnie odpowiadała nowosolska Fundacja „Ze sztuką na tak” Jadwigi Wołkowskiej. Działa od roku. Zdążyła już w tym czasie poprowadzić wiele animacji i warsztatów i wystawić kilka spektakli, których widzowie nie tylko dobrze się bawią, ale też uczą i przypominają sobie o najważniejszych wartościach w życiu: szacunku do drugiego człowieka i przyrody.

Na koniec tygodnia wszyscy pojechali do Lubiatowa. Tam na dzieci czekały zabawy na plaży, kąpiele, budowanie zamków i bitwa morska na jachtach! W dwóch turach z takich półkolonii skorzysta w sumie prawie 40 dzieci.

Uczestnicy pierwszej, pytani o wrażenia, przekrzykiwali się nawzajem. – Mnie się podobała zabawa w ciemności świecącymi kamieniami – zawołał ktoś, mając na myśli element warsztatów teatralnych.

– A mi gotowanie w kociołku na ognisku!

– A mi łapanie raka, którego już miałem blisko, ale spadł.

– Ja jestem Franek – przedstawił się jeden z uczestników zajęć – a tu jest super! I tutaj wszystko jest najfajniejsze! Proszę koniecznie tak napisać.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content