Michał Machało młodzieżowym dziennikarzem roku w Lubuskiem [ROZMOWA]

Michał Machało wygrał konkurs na młodzieżowego dziennikarza roku w Lubuskiem, który przeprowadził regionalny oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Zwyciężył w kategorii demokracja. – Wskazałem jej cechy, zalety, ale i wady, bo, jak wiemy, nic nie jest idealne – mówi bytomianin

Michał Machało z Bytomia Odrzańskiego jest uczniem I LO im. Bolesława Krzywoustego w Głogowie. Na konkurs lubuskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej wysłał tekst „W ramionach demokracji”. Artykuł opublikujemy w najbliższym numerze gazety.

***

Mateusz Pojnar: Skąd wziął się pomysł na to, by wystartować w tym konkursie?

Michał Machało: Informację o nim podesłał mi radny z mojej gminy, pan Adrian Hołobowicz. Stwierdził, że „to coś dla mnie”. Lubię dzielić się tym, co mi siedzi w głowie, a skoro ktoś uważa, że powinienem czegoś spróbować, to wierzę, iż mówi to szczerze. W tym wypadku pan Adrian miał rację, co widać po wyniku.

W ramionach demokracji” – powiedz pokrótce, o czym jest twój tekst? Na pewno jest na czasie, bo za nami wybory parlamentarne.

Faktycznie jest na czasie, nie pisałem go jednak z tą intencją. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że wcześniej same wybory, a teraz ich skutki są najgłośniejszymi tematami w naszym kraju. Kwestia jest bardzo ważna również dla mnie, bo to były pierwsze wybory, w których mogłem oddać swój głos.

W tekście skupiłem się jednak na opisaniu samej demokracji jako takiej. Przedstawiłem ją jako reżim polityczny. Wskazałem jej cechy, zalety, ale także i wady, bo – jak wiemy – nic nie jest idealne.

A jak to jest z demokracją w Polsce według ciebie, młodego człowieka? W jakiej jest kondycji?

To nie jest łatwa do rozstrzygnięcia kwestia. Czy Polska nie jest krajem demokratycznym? Bynajmniej. Spełniamy wiele standardów, które pozwalają orzec każdemu, że żyjemy w demokracji.

Pojawiają się jednak pewne problemy i sytuacje, które sprawiają, że wątpliwości niektórych nie są bezpodstawne. Doniesienia mediów co do poczynań polityków nierzadko bywają niepokojące. Czy jest to mroczny ślad naszej przeszłości z Niemcami i Rosją? Być może, ale tylko być może.

W artykule wspomniałem, że Polska ma status demokracji wadliwej. Nie stanowi jednak wyjątku, bo demokracjami pełnymi możemy nazwać tylko małą grupkę państw. Nawet Francja i Włochy nie zaliczają się do tego grona. Choć z pewnością w naszym kraju mogłoby być lepiej, to mówienie, że Polska nie jest krajem demokratycznym, jest daleko idącą przesadą.

Wcześniej miałeś już jakieś dziennikarskie przygody, śledzisz media?

Przygoda z dziennikarstwem póki co ograniczała się wyłącznie do czytania artykułów i felietonów w gazetach. Moją uwagę szczególnie zwróciły teksty na łamach „Angory”. Autorzy piszą tam pięknie, swobodnie. Miałem wrażenie, że to, co przelewają na papier, jest ucieleśnieniem ich myśli.

Tworząc mój tekst także starałem się to robić. To niezwykle satysfakcjonujące. Słowa układałem tak, by artykuł w pierwszej kolejności podobał się mi. Pisałem dla siebie, nie myśląc, że trafi to na jakikolwiek konkurs. Okazało się jednak, że trafiłem również w gust innych, czego wymierny skutek był podczas rozdania nagród.

Jeśli chodzi o media, staram się być na bieżąco z najważniejszymi informacjami. Ważne jest jednak nie tylko to, by wiedzieć, co dzieje się w ojczyźnie i poza nią, ale także by być świadomym obywatelem i każdą informację przepuszczać przez własny filtr – mieć własne zdanie na jej temat. Warto więc śledzić obiektywne media, choć nie jest to łatwe zadanie. Każdy kanał informacji zawiera nutę subiektywizmu i choć w małym stopniu narzuca jakiś pogląd autora.

Do mediów, które zazwyczaj sprawdzam, na pewno można zaliczyć portal Interia. Wybieram go szczególnie dlatego, że redaktorem naczelnym jest Piotr Witwicki, jeden z bardziej cenionych przeze mnie dziennikarzy. Poznałem go w telewizji, gdzie prowadził „Wydarzenia” i rozmowy w „Gościu Wydarzeń”. Zaimponowała mi jego technika dziennikarska i swobodny, a zarazem profesjonalny sposób pracy.

Wiążesz swoją przyszłość z dziennikarstwem? O jakich studiach myślisz, co w przyszłości chciałbyś robić?

Pytanie o przyszłość jest najmniej lubianym przez każdego nastolatka [uśmiech]. Trudno w tak młodym wieku podjąć decyzję rzutującą na całą naszą przyszłość, ale wiem, że to konieczne.

Oczywiście wspaniale byłoby zostać znanym dziennikarzem piszącym teksty, które ludzie wieszaliby sobie na ścianach. Zdaję sobie jednak sprawę, że życie dziennikarza nie jest usłane różami, a rzeczywistość często odbiega od naszych wyobrażeń. Nie podejmę więc studiów dziennikarskich. Choćby z tego powodu, że gdybym chciał zostać dobrym dziennikarzem, musiałbym mieć wiedzę, którą mógłbym wykorzystać w moich artykułach, więc uważam, że lepiej studiować coś innego i później korzystając z tego, czego się nauczyłem, tworzyć materiały o tym, o czym mam pojęcie.

Co to będzie konkretnie? Tego nie wiem. Z drugiej strony może to i dobrze, bo przecież „jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na przyszłość”. Wierzę, że kiedy nadejdzie właściwy moment, podejmę dobrą decyzję.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content