Dino nie wejdzie na Hallera

– Moja deklaracja jest taka: bez waszej zgody sprzedaży działki nie będzie i Dino o tym wie – powiedział burmistrz Jacek Sauter, przepraszając jednocześnie mieszkańców za to, że w tej sprawie zawiodła komunikacja między urzędem a mieszkańcami ul. Hallera

 

Zaplanowane na poniedziałek 3 września spotkanie mieszkańców ul. Hallera, Narutowicza i przylegających ulic z przedstawicielami Dino, który w sąsiedztwie ich domów chciał wybudować market, ostatecznie nie doszło do skutku.

Tego dnia odbyło się za to spotkanie burmistrza Jacka Sautera z mieszkańcami, którzy kilka tygodni temu na naszych łamach potencjalnemu nowemu sąsiadowi powiedzieli stanowcze „nie”.

– Są emocje, chyba niepotrzebne, ale dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że mogliśmy porozmawiać wcześniej. Wcześniej uznałem, że nie jest to konieczne – tymi słowami rozpoczął spotkanie burmistrz Sauter, który wyjaśnił swoją postawę z wcześniejszego etapu rozmów gminy z potencjalnym inwestorem.

– Rozmawiając z przedstawicielami Dino powiedziałem, że my działkę, owszem, sprzedamy, ale tylko wtedy, kiedy będzie zgoda mieszkańców. Z drugiej strony informowałem ich, że nawet jeśli ta zgoda będzie, to nikt nie zagwarantuje, że działkę wykupi ten konkretny market, który się nią interesuje. Powód jest prosty: musi się odbyć przetarg, w którym każdy zainteresowany mógłby przyjść i złożyć ofertę – powiedział burmistrz Bytomia Odrzańskiego.

Jednocześnie zaznaczył, że w tej sprawie stoi murem za mieszkańcami.

– Moja deklaracja jest taka: bez waszej zgody sprzedaży działki nie będzie i Dino o tym wie. Przepraszam, bo w tej sprawie zawiodła komunikacja między mną a wami – powiedział Sauter.

Ta deklaracja nieco uspokoiła

– My przez miesiąc nie mogliśmy spokojnie spać, bo nie wiedzieliśmy, czy przypadkiem nie walczymy z wiatrakami, zwłaszcza że nie było odpowiedzi na nasze pismo. Gdybyśmy dostali odpowiedź na piśmie, bylibyśmy spokojniejsi – powiedziała w imieniu mieszkańców Barbara Miller.

Protestujący mieszkańcy przypomnieli swoje obawy dotyczące ewentualnej inwestycji, które wypunktowali w naszej pierwszej publikacji.

– Byłem w Starym Kisielinie, gdzie jest miejsce załadunku towaru do marketu. Są tam zbelowane śmieci, wycieki ze śmietników i czuć jeden wielki smród, dlatego jesteśmy wzburzeni, bo to miało być pod naszym nosem. A taki sklep na osiedlu to hałas z agregatów, smród i szczury, nie chcemy mieć tego pod oknem – mówi mieszkaniec osiedla Dominik Domagała, która dodał, że w dniu spotkania zadzwoniła do niego przedstawicielka marketu, z którą wcześniej był w kontakcie. – Powiedziała, że jest jej przykro, ale musi odwołać spotkanie w Bytomiu Odrzańskim, bo ma wyjazd na spotkanie z dyrektorem regionalnym w Krotoszynie. Zapytałem, kiedy możemy się spotkać z przedstawicielami inwestora, żeby przedstawić nasze stanowisko. Usłyszałem wtedy, że Dino jest zdecydowane na tę lokalizację, jednak jeśli gmina zaproponuje inną, to też ją rozważą – opowiadał w gabinecie burmistrza D. Domagała.

Burmistrz Sauter wtrącił, że przedstawicielom inwestora postawił warunek, żeby przed podjęciem jakichkolwiek decyzji spotkali się z mieszkańcami zainteresowanych ulic.

– Od początku mówiłem, że do podjęcia jakichkolwiek kroków musi być wasza zgoda. Wyślę pismo do przedstawicieli market, podtrzymujące stanowisko, że brak zgody mieszkańców ulic Hallera, Narutowicza, Piłsudskiego uniemożliwia przeznaczenie przez gminę działki na sprzedaż – poinformował mieszkańców burmistrz Bytomia Odrzańskiego.

– Cieszymy się, że mamy wsparcie burmistrza – mówili na zakończenie mieszkańcy ulicy Hallera, Narutowicza i ościennych.

Łukasz Gała

 

(red)
(red)

Latest posts by (red) (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *