Wiosna leśnego człowieka [REPORTAŻ]

Pan Andrzej nie ma dachu nad głową. Gmina wiejska sprzedała mieszkanie w leśniczówce, które wynajmował. Razem z lokatorem. Teraz mieszka w lesie. – Byłem kiedyś na dnie piekła. Przeszedłem w życiu straszne rzeczy, dwa razy mnie z liny odcinali. Odbiłem się, a tu się okazuje, że jest dalszy koszmar – mówi „Tygodnikowi Krąg”. Spróbujmy mu wspólnie pomóc

Ma dłonie jak bochny chleba. Niedługo skończy 58 lat. Kuleje, bo odezwał się uraz kolana z przeszłości. Zapewnia, że to z ciężkiej pracy.

Chciałem do niego pojechać, ale nie zdradza nikomu, gdzie konkretnie zamieszkał. Mówi po prostu: w lesie. Jest nieufny. Boi się, że ktoś później pojedzie tam i go okradnie, choć za wiele przecież nie ma. – Bo ludzie tacy są – gorzko zauważa.

Przyszedł więc do mnie do redakcji. I zaczął opowiadać: – Mieszkałem w leśniczówce za mostem, w kierunku na Stany. W 2004 r. dostałem tam mieszkanie. Wynajmowałem je od gminy wiejskiej. Nic tam nie było przez całe lata, tylko ściany. Nawet wody – jak już przez jakiś czas była, to koloru czerwonego.

Żył skromnie, ma zasiłek stały z powodu schorzenia neurologicznego.

Już jakiś czas temu zaczęły się problemy. Pan Andrzej: – To było w ubiegłym roku. Ceny szły w górę, życie stawało się droższe, a mi zaczynało brakować pieniędzy. Miałem trzy dni, żeby zapłacić za mieszkanie jakieś 350 zł i pomyślałem: skąd mam je wziąć? Nikt mi nie udzieli pożyczki, ale jest taka firma lichwiarska i wziąłem kredyt na 500 zł. Spłaciłem, ale za pół roku znowu zadłużenie narosło. No to znów następna pożyczka w tej samej firmie – 1200 zł. W końcu okazało się, że gmina wiejska sprzedała budynek, gdzie mieszkałem. Razem ze mną. Byłbym piątym kołem u wozu, bo nowy właściciel chciał zrobić remont, a ja tylko stałbym na przeszkodzie. Przemyślałem to i skoro mam problemy finansowe, to ostatecznie przyjąłem od tego pana, tak w ramach odstępstwa, 8 tys. zł i wyprowadziłem się, dałem mu wolną rękę. Te pieniądze mnie uratowały, bo pospłacałem różne długi.

Ale pan Andrzej ma żal do gminy wiejskiej: – Nie chcieli mi dać mieszkania z normalnymi, godnymi warunkami, z toaletą, z wodą. Coś obiecywali, ale nic z tego. Czekałem długo. Zostawili mnie samego. Gmina nawet mnie nie powiadomiła, że wystawia budynek na sprzedaż. O tym, że taka jest decyzja, dowiedziałem się od sąsiada.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Wiosna leśnego człowieka [REPORTAŻ]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media