Wielkie święto Washi Konotop

Wszystkie drogi miłośników ju-jitsu prowadziły do miejscowej szkoły. Prawie 90 sportowców wzięło udział w Mikołajkowym Turnieju o Puchar Wójta Gminy Kolsko

Dla wielu dzieci były to pierwsze w życiu zawody sportowe. Z przejęciem spacerowały z rodzicami w swoich lśniących, białych judogach i obowiązkowo na boso. Sala gimnastyczna była zasłana materacami. Miniona sobota była wielkim dniem dla Washi Konotop, Roberta Pałki, jego podopiecznych i gości.

Mały Gabryś Lebiedziński nie ukrywał, że jest zawstydzony.

– Pierwszy raz mam taka ładną judokę, a najładniejszy jest pasek. Jeszcze nigdy nie próbowałem z nikim walczyć – oznajmił przed zawodami Gabryś. Jego rodzice zgodnie przyznali, że większy stres mają oni. Chwilę później Garyś dobrze sobie radził na macie, trzymając rówieśnika za poły judoki.

Ze swoimi najmłodszymi zawodnikami stawił się Dariusz Giedziun z nowosolskiego Olimp Judo. – Jest dzisiaj ze mną 12 najmłodszych. Dla nich takie zawody to wielkie przeżycie. Jednocześnie są najbardziej wdzięcznymi zawodnikami, szczerze przeżywającymi wszystko, co się dzieje – przyznał D. Giedziun. Nie ukrywa, że z maluchami jest bardzo dużo pracy. Trzeba ich nauczyć przewrotów i padania. Potrzeba dużo serca i cierpliwości, żeby nie zniechęcić do judo. – Wiele lat bardzo ciężkiej pracy, wytrwałej i konsekwentnej pozwoliły Pomarańczowym osiągnąć sukces. Dla mnie najważniejsze, że kolejne maluchy garną się do judo – zaznaczył D. Giedziun.

Na występ swojej wnuczki z zapartym tchem czekała Maria Mączka. – Dla całej naszej rodziny zaangażowanie Lenki w sport jest obok nauki w szkole najważniejsze. Wspieramy ją we wszystkim, a kiedy wygrywa i się cieszy, jesteśmy w siódmym niebie – śmieje się kobieta. Kibicować swojemu wnukowi Bartkowi Romanowiczowi przyszła także Janina Trawińska. – Proszę spojrzeć to ten wysoki mężczyzna, chodzi już do szóstej klasy – pokazuje z dumą babcia. – Dla nas dzisiejsze zawody to też wielkie święto i ważne wydarzenie – dodaje J. Trawińska.
Z przyjemnością popatrzeć na zmagania najmłodszych przyszedł też Eckhard Urlich z żoną.

– Nie ma tutaj naszego wnuka, ale to wielka radość patrzeć na dzieci znajomych i sąsiadów. Oczywiście kibicujemy swoim, z Konotopu – oświadcza E. Urlich.

Jedną z zawodniczek była Gabrysia Walas z Nowej Soli, uczennica pierwszej klasy z „szóstki”. – Do klubu pana Darka należę już drugi rok. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła to zamienić na tańce. Takie zawody judo to wielkie emocje, dużo większe niż walc – mówi ze śmiechem Gabrysia. Z Siedliska przyjechała Hania Głogowska, dla której był to pierwszy turniej w życiu. – Jeżeli chce się startować w zawodach, to trzeba znać rzuty i dobrze chwycić przeciwnika. Zdarzało mi się próbować na kolegach
– zdradza Hania.

Szymon Białas i Sebastian Nowotni: – Można mieć wstrząs mózgu albo sobie coś zrobić, jeżeli ktoś nie wie, jak upaść, bo upadać też trzeba potrafić – wyjaśniają chłopaki. – Pani to niech sobie lepiej odpuści – sugerują mi w rozmowie.

W konotopskim Washi jest w sumie 24 zawodników. R. Pałka zauważa, że grupa jest już stabilna i wytrwała. Minęły czasy, kiedy dzieci przychodziły na próbę i była rotacja. Teraz to już stabilna drużyna. Organizowany po raz drugi Turniej Mikołajkowy przyciągnął zawodników z Nowej Soli, Zielonej Góry, Wschowy, Przemętu. W sumie wzięło w nim udział prawie 90 miłośników judo. Przygotowanie imprezy to wielka zasługa rodziców, między innymi Anny Mączki-Smagur z mężem Marcinem, Julity i Tomasza Grycaj, Beaty i Mariusza Mulka, Krystyny i Sylwestra Ratajczaków.

W pracę na rzecz szkoły angażują się też państwo Białas, Baszewscy i Romanowicze. Zdaniem dyrektor Beaty Smalec tacy rodzice to skarb. – Mając takie wsparcie można wiele wspólnie zdziałać. Sekcja jiu-jitsu istnieje od kilku lat i z tego, co widzimy, coraz więcej dzieci się do niej zapisuje. Sprzyja to rozwojowi dzieci i ma to wielkie znaczenie. Dzieci rozwinięte sportowo są pewniejsze siebie, odważniejsze, lepiej sobie radzą z niepowodzeniami i szybciej się z nich podnoszą – zauważa B. Smalec.

Na czas turnieju rodzice byli przebrani za elfy. A. Mączka-Smagur i J. Grycaj nie ukrywają, że przygotowanie turnieju to wielkie przedsięwzięcie. – Mamy ogromne wsparcie ze strony sponsorów, bez których ta impreza nie mogłaby się odbyć, pomaga nam gmina, szkoła, straż pożarna – zaznacza A. Mączka-Smagur.

Iwona Brzozowska podkreśla, że Washi Konotop zostało wzięte pod skrzydła Stowarzyszenia Rozwoju na Rzecz Gminy Kolsko, co pozwala sięgać po środki zewnętrzne, pozwalające zorganizować obozy treningowe. Za wspieranie klubu srebrną odznakę ju jitsu otrzymali wójt Henryk Matysik oraz Robert Pałka, brązową uhonorowano I. Brzozowską i B. Smalec. Patronat honorowy nad turniejem objął starosta nowosolski.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *