Ektomorfika dialog z Bogiem

 

– Moją największa życiową pasją jest piłka nożna. Pierwszy raz kopnąłem piłkę na podwórku na tyłach ul. Zjednoczenia, które teraz zostało odmienione. Kiedyś nie było telefonów komórkowych, internetu, a wszyscy wiedzieli, gdzie i o której się spotkać, żeby zagrać mecz. Brało się do butelek kranówę i „pykało” do samego wieczora. Ta piłka mi została na całe życie

Wtedy boiska nie były równe. Zdarzało się, że jak zarastało, to każdy z nas brał z domu nożyczki i żeśmy obcinali trawę, żeby za godzinę pograć w piłkę. Zamiast siatek, których kiedyś nie było, wieszaliśmy jakieś worki żeby nie ganiać po golu za piłką.

Świetna sprawa. Dziś dzieciaki mają większości jeśli chodzi o infrastrukturę sportową, choćby te orliki, a aż tak nie garną się, żeby z tego korzystać. Trochę smutne.

Poza piłką i pracą, bo dodam, że od siedmiu lat pracuję w firmie Jadik na strefie jako spedytor, interesuje mnie dietetyka. Jestem 30-letnim ektomorfikiem, czyli osobą, która ma problemy z przytyciem. I dzięki zmianie sposobu żywienia przytyłem 10 kilogramów w pół roku. To mój mały sukces. Od zawsze chciałem przytyć, ale z głową, nie jedząc hot-dogi albo czipsy. I się udało.

Dużo ludzi twierdzi, że aby schudnąć trzeba jeść warzywa, nie ruszać mięsa lub je strasznie ograniczać. Ja powiem coś odwrotnego: można schudnąć jedząc dwa raz w tygodniu kebaba, tylko trzeba wiedzieć, jakie się ma zapotrzebowanie na ilość kalorii, jaką ma się pracę, tryb życia i do tego wszystko można dopasować to, co się je. Trzeba tylko trzymać się kaloryczności, to jest najważniejsze.

Kiedyś zapamiętałem takie zdanie, które często sobie przypominam, kiedy mam trudniejsze chwile. „Nie pozwól, żeby strach przed działaniem wykluczył cię z gry”. Nie chodzi tylko o piłkę, bo może grać o lepsza pracę, jakiś sukces, o randkę z dziewczyną. Nigdy nie ma nic do stracenia. Strach jest zawsze, nie ma chyba ludzi, którzy niczego się nie boją. Ważne, żeby mu nie ulegać i robić coś pomimo tego, że strach i tak występuje.

Jest coś, a raczej ktoś, kto jest istotny w moim życiu. Na ręce mam wytatuowane oko w trójkącie. Dla mnie to oko opatrzności. Pomimo trudności, jakie w życiu mnie spotykały zawsze czułem, że na górze jest ktoś, kto nade mną czuwa. Wierzę w Boga. Duży wpływ miał na to fakt, że do szóstego roku życia wychowywała mnie babcia, która była bardzo wierząca.

Na maturze z języka polskiego wylosowałem temat, w którym trzeba było omówić dialog człowieka z Bogiem. Zdobyłem 18 na 20 punktów, bo troszkę zjadł mnie stres.

Ten temat idealnie do mnie pasował.

Z Bogiem rozmawiam bardzo często. To monolog, jasne, ale są rzeczy, które mi się przytrafiają i odbieram to jako sygnał, że ten ktoś, kto jest u góry, mnie słucha.

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *