Play-off Astry miga na czerwono

Gwardia Wrocław – Astra Nowa Sól 3:1 (25:18, 25:17, 22:25, 25:23 )

Fakt, Gwardia w tym sezonie w rundzie zasadniczej więcej przegrała, niż wygrała. Ósme miejsce, tylko 31 setów wygranych w 18 meczach, na tle lidera z Nowej Soli wypadali blado. Trudno było wierzyć w inny wynik meczu play-off, niż zwycięstwo Astry, która we Wrocławiu w tym sezonie wygrała 3:1 a w Nowej Soli 3:0, tłukąc rywala między innymi w setach do 13 czy do 14.

Ale wrocławska hala przy ul. Krupniczej to zjawisko, jest na swój sposób klaustrofobiczna, jak wąskie akwarium, nietypowa, a przyzwyczajona do takich realiów Gwardia pokazywała wcześniej, że potrafi tam zrobić niespodzianki.

Wyniki dwóch pierwszych setów – przypomnę: lidera z ósmym zespołem – każą sądzić, że zespół z Nowej Soli na ten mecz nie dojechał, w sensie koncentracji, determinacji. Jakby bez świadomości, że rywal choćby miał ręce wkładać pod topór, to będzie to robił, bo musi. Bo wie, że mecz we Wrocławiu to trampolina, z której przed meczem w Nowej Soli można się solidnie wybić w górę. W trzecim secie Astra wróciła do gry, w czwartym też, ale ostatecznie w odsłonie nr 4 tryumfowali gospodarze.

Na tym polega potęga sportu. Na nieprzewidywalności, na braku znaczenia statystyk przedmeczowych, bo każda potyczka to w skali kosmosu osobne wydarzenie. Gwardziści doskonale skorzystali z tej jedynej furtki, którą mieli. Miało być inaczej. Dla Astry miała być tylko zmiana biegu na wyższy przed dalszą drogą, a tymczasem we Wrocławiu coś chrupnęło i lampka na kokpicie zaczęła migać na czerwono.

W sobotę wszyscy na „Elektryku”

Dobrze, że Astra ma tego ugranego seta, przed nadchodzącą sobotą w Nowej Soli nie mamy brzytwy na gardle, że nie można się ani razu pomylić. Że jest ten margines, choć niestety tak wąski, jak odległość bocznej linii boiska od trybun przy Krupniczej. Astra w sobotę zagra z Gwardią nie tylko na boisku. Ten mecz nowosolanie muszą wygrać głową. Gwardziści po odbiciu z trampoliny we Wrocławiu muszą w sobotę runąć na parkiet w Nowej Soli z łoskotem, bez względu na to, że parkiet na „Elektryku” dopiero został naprawiony.

Zapraszamy kibiców do hali „Elektryka”. Sobota 11 marca, godzina 17:00. Można być pewnym, że będzie bardzo gorąco.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *