Bądź spokojna, Rzeczpospolito, jak masz taką młodzież

Martyna Sobczak i Jakub Czarnecki nie czekają, aż ktoś zorganizuje dla nich turniej. Sami to robią. W niedzielę w Nowej Soli za ich sprawą odbył się towarzyski turniej siatkówki plażowej. – Pierwszy raz robimy to na taką skalę. Wcześniej graliśmy między sobą, między nowosolanami. Było zazwyczaj pięć-sześć par i graliśmy takie miniturnieje za pieniądze. Stwierdziliśmy, że mamy obiekt, niewiele się dzieje, jeśli chodzi o plażówkę i trzeba to wykorzystać, zaprosić pary z innych miast i zagrać większe zawody, z większą obsadą – mówi Jakub Czarnecki, do niedawna zawodnik Astry, teraz reprezentant AZS UZ Zielona Góra

Pierwsza edycja towarzyskiego turnieju siatkówki plażowej została rozegrana w niedzielę na boiskach do gry w beach volleya Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Nowej Soli. Łącznie wystartowało 10 par, kilka wycofało się ze zmagań wcześniej z powodu choroby, niektórym popsuł się samochód i nijak nie mieli jak dojechać. Do Nowej Soli przyjechali m.in. zawodnicy z Wrocławia, Wschowy czy Krosna Odrzańskiego. Przedział wiekowy? Duży, 16-30 lat. Pod siatką mieliśmy przyjemność obserwować siatkarzy będących na poziomie ścisłego finału Młodzieżowych Mistrzostw Polski, a to świadczy o poziomie zawodów.

Turniej zorganizowali Martyna Sobczak, zawodniczka Aresa Nowa Sól i Jakub Czarnecki, w przeszłości siatkarz Astry, teraz grający w AZS UZ Zielona Góra. – Pierwszy raz robimy to na taką skalę. Wcześniej graliśmy między sobą, między nowosolanami. Było zazwyczaj pięć-sześć par i graliśmy takie miniturnieje za pieniądze. Stwierdziliśmy, że mamy obiekt, niewiele się dzieje, jeśli chodzi o plażówkę i trzeba to wykorzystać, zaprosić pary z innych miast i zagrać większe zawody, z większą obsadą – mówi Jakub Czarnecki.

– Od razu podłapałam pomysł Kuby. Kocham tu przychodzić, od dziecka kocham siatkówkę w każdej postaci. Latem jako siatkarze spędzamy tutaj większą część swojego życia. Często tutaj przychodzimy, jest fajna atmosfera, coś się dzieje.

Inni też od razu złapali bakcyla, jak powiedzieliśmy o turnieju. Nie trzeba było nikogo specjalnie zapraszać ani prosić. Wszyscy są uśmiechnięci, bawimy się siatkówką – dodaje Martyna Sobczak.

Oboje podkreślają, że czują dobry klimat dla siatkówki plażowej w mieście. – Tak jak mówił Kuba, mamy superobiekt i superludzi. A jeżeli to jest, później nie ma większego problemu, żeby coś zbudować – zaznacza Martyna.

Jakub Czarnecki woli grać na plaży niż w hali: – Czuję się bardziej spełniony, wiem, że więcej zależy ode mnie.

Więcej też zależy od młodzieży, jak zabiera się za organizację tego typu turniejów. A nie zdarza to się często. – Młodzi ludzie boją się podjąć organizacji takiego turnieju. To jednak jest troszeczkę odpowiedzialność. My z Kubą jesteśmy organizatorami, ale jest sporo osób, które nam pomogły, które kochają ten sport; dziękujemy sponsorom: Hydrobud Jerzy Kołek, Joanna Kołek i firmie Alumetal. Za rok chcielibyśmy zorganizować drugą edycję, może na więcej par, większą skalę, z lepszymi nagrodami? Zobaczymy, co przyniesie czas, ale mam nadzieję, że będziemy to kontynuować. Bardzo byśmy chcieli – nie kryje Sobczak.

Czarnecki:- Każdy czeka, aż ktoś coś zorganizuje. Wtedy można przyjść na gotowe, zagrać i tyle. Ale trzeba samemu się ruszyć.

Ostatecznie turniej wygrali Julia Sobczak i Jędrek Bąkiewicz, miejsce drugie dla M. Sobczak i J. Czarneckiego, brąz wywalczyli Jan Czarnecki i Patrycja Ozgowicz. Tuż za podium znaleźli się Natalia i Michał Czarneccy z Team ProSkos.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content