Zemsta w finale! Mistrzowska droga Sobczak i Bielak

Zuzanna Bielak i Julia Sobczak są najlepsze w Polsce, koronowały się na plaży w kategorii juniorek. – Potwierdziło się to, że praca daje efekty. Ale gdy stanęłam na podium, nie myślałam o sobie – mówi skromnie Julia

Po trzydniowym turnieju w Ostródzie Julia Sobczak i Zuzanna Bielak, reprezentantki Aresa Nowa Sól, zostały mistrzyniami Polski juniorek w siatkówce plażowej! W wielkim stylu.

– Spodziewałem się, że może być dobrze – mówi trener Aresa Rafał Snoch. – Zuzia już rok temu została mistrzynią Polski. Wiedziałem, że Jula będzie miała partnerkę, z którą może dużo ugrać. Julię wychowywałem siatkarsko od małego. Wiem, jakie ma predyspozycje, ile zaangażowania i serca wkłada w to wszystko. Po cichu liczyłem, że będą się kręcić blisko medalu. Zdawałem sobie sprawę, że stać je na zdobycie mistrzostwa.

Według trenera Snocha siłą Julii Sobczak jest mentalność. – Potrafi w trudnych momentach zagrać bardzo dobrze. Nie ma problemu z tym, że się nagle zestresuje, tylko gra swoje – tłumaczy szkoleniowiec Aresa. – Z kolei siłą Zuzy jest doświadczenie i pewność siebie. Czasami rywalki mogą być wyższe, bardziej dynamiczne, ale jednak to Zuzia i Julia wygrywają.

fot. SMS Ostróda

Para Sobczak/Bielak przegrała na tym turnieju tylko jeden mecz. Z parą, z którą potem zagrały w finale. Ta porażka dała im kopa, dodatkową motywację, by później się pod siatką zemścić.

Co czuł ich trener, gdy odbierały medal? – Szczęście i radość – uśmiecha się Rafał Snoch. – Nie podchodzę do tego tak, że to jest mój sukces. To jest sukces dziewczyn, one zdobyły mistrzostwo Polski. Ja tylko im w tym pomogłem na tyle, ile mogłem. Cieszę się, że na koniec wieku juniora Julia wygrała to złoto.

Biznes międzynarodowy w Miami

– Początek zawodów nie był udany w naszym wykonaniu – mówi „Tygodnikowi Krąg” Zuzanna Bielak. – Bardziej walczyłyśmy ze sobą niż z przeciwniczkami. Ale potem wyciągnęłyśmy wnioski, przeanalizowałyśmy wszystkie mecze i do finału doszłyśmy już bardzo dobrą grą.

Zuzanna Bielak poczuła, że zwycięstwo jest realne, w trakcie pierwszego meczu ostatniego dnia MP. – Wtedy już wiedziałam, że jesteśmy na dobrej drodze do złota. Gra nam się kleiła – wspomina. – Wydaje mi się, że kluczem do zwycięstwa było zgranie, zrozumienie na boisku. Wszystkie pary pokazywały bardzo dobrą siatkówkę, ale naszą przewagą było właśnie to zrozumienie.

Zuzanna zaznacza, że zdobycie mistrzostwa Polski nie zdarza się tak często, więc na podium czuła wielką radość: – Dopiero po jakimś czasie doszło do mnie to, co się wydarzyło.

W tym sezonie przed Zuzanną Bielak jeszcze kilka seniorskich turniejów, MP seniorek i – jeśli się uda – prestiżowe World Toury. – Później wylecę do Miami, żeby tam studiować biznes międzynarodowy i dalej trenować – zdradza nam zawodniczka.

Koronacja

Julia Sobczak nie kryje, że przed turniejem w Ostródzie była mocno zmobilizowana, żeby sięgnąć po złoto. – Celem był medal, bo w tym sezonie wszystko miałyśmy dobrze zorganizowane – podkreśla. – Bardzo ciężko pracowałyśmy. To był pierwszy taki sezon, na który postawiłam wszystko. Pierwszego dnia chciałyśmy dobrze wejść w turniej i udało nam się wygrać dwa mecze, zdominowałyśmy rywalki. Drugiego dnia miałyśmy kryzys, bo przegrałyśmy 0:2 najważniejszy mecz z lewej strony drabinki. Rywalki chciały się na nas odegrać za to, że przegrały w finale Pucharu Bałtyku. Do tego doskwierała mi kontuzja – fizjoterapeuta postawił diagnozę, że mam naciągnięty mięsień biodrowo-lędźwiowy. To mnie trochę stopowało, jeśli chodzi o dynamiczne, żwawe ruchy na boisku.

Ta porażka utrudniła naszym zawodniczkom drogę do finału – by do niego dotrzeć, musiały zagrać więcej meczów. A jednocześnie, jak pisaliśmy wcześniej, dała dziewczynom dodatkową mobilizację, wywołała sportową złość.

– Najważniejsza była głowa. To, jak podejdziemy do kolejnych spotkań – uważa Julia. – Trzeciego dnia powiedziałyśmy sobie, że jak pierwszy mecz nam wyjdzie, to – mówiąc kolokwialnie – później jedziemy już do końca po wszystko [uśmiech]. Wygrałyśmy ten mecz i wtedy poczułam, że możemy zdobyć złoto. Ważne jest to, by podnieść się po porażce. Ten trzeci dzień mistrzostw już pewnie zdominowałyśmy.

Julia Sobczak dodaje: – Mimo że byłyśmy z Zuzą głównymi aktorkami na boisku, to ten sezon zawdzięczamy wielu osobom. Jestem bardzo zadowolona.

Trudno się dziwić, bo spełniła swoje marzenie. Wcześniej na plaży zdobywała już medale koloru srebrnego i brązowego, ale brakowało jej tytułu. Złoto jest dla niej wisienką na torcie, bo w tym roku kończy grę w młodzieżowych kategoriach.

– Jak odbierałam medal, na pewno byłam usatysfakcjonowana, ale czułam też ogromną wdzięczność – wspomina koronację królowa plaży wśród juniorek. – Potwierdziło się to, że praca daje efekty. Ale gdy stanęłam na podium, nie myślałam o sobie. Ze mną byli tata i siostra i czułam właśnie tę wdzięczność, że są najbliżsi, którzy mnie wspierają. I trener, bo jakoś wytrzymywał z nami na tych treningach [uśmiech].

Julia Sobczak – podobnie jak Zuzanna Bielak – ma teraz możliwość wyjazdu do USA i tam kontynuowania siatkarskiej przygody. – Zdecydowałam się, że rozpocznę rekrutację – opowiada nam Julia.

Myśli też nad studiami i grze we Wrocławiu. Po zdobyciu mistrzostwa Polski ma na stole wiele opcji.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content