Co dalej ze składowiskiem w Mirocinie? Wicemarszałek zabiera głos, starosta odpowiada

Po reportażu w państwowej telewizji wicemarszałek województwa Stanisław Tomczyszyn zdecydował się na oświadczenie ws. składowiska w Mirocinie Dolnym. Starosta Iwona Brzozowska na nie odpowiada. Ten temat był też obecny na ubiegłotygodniowej sesji rady gminy Kożuchów

O tej sprawie pisaliśmy już w grudniu. Mieszkańcy byli wściekli, wśród nich sprawa rekultywacji dawnego składowiska odpadów poprodukcyjnych fabryki FSO, która miała siedzibę w Kożuchowie, to temat numer jeden.

Przypomnijmy. Przez lata ten teren leżał odłogiem. W 2019 r. zainteresował się nim biznesmen z Częstochowy. Wystąpił o zgodę na rekultywację dawnego składowiska. Suną tam transporty z odpadami, którymi jest zasypywany teren w lesie pod Mirocinem Dolnym, ok. 800-900 m od najbliższych domów.

Dziwny zapach

– Już jakiś czas temu byłem na grzybach i poczułem dziwny zapach. Kiedy podszedłem trochę bliżej, to mimo wszystko z daleka, bo teren jest ogrodzony, zobaczyłem jakąś żółtą substancję, która się tam rozlewa – alarmował nas w grudniu jeden z mieszkańców.

On i jego sąsiedzi obawiają się, co tak naprawdę jest w tych transportach. I czy nie ma to wpływu na ich zdrowie i życie. Nie mówiąc już o degradacji środowiska.

– Inwestor dostał zgodę na rekultywację zlewiska pogalwanicznego, które było po zakładzie Polmo. Z tego, co wiemy, wcześniej trafiały tam opony. Nie wiem, ile taka opona się rozkłada. Plastik 500 lat, a opona pewnie niedużo krócej – mówił nam Mirosław Hajnos z komitetu społecznego, który zawiązał się, by walczyć z inwestorem prowadzącym rekultywację. – Czyli zakopujemy śmieci, które są nierozkładalne, niebiodegradowalne, robimy śmietnisko dla przyszłych pokoleń. Przecież to absurdalne rozwiązanie, a do tego jeszcze de facto nie wiemy, czy nie przywożą nam np. jakichś chemikaliów – dodał.

Rekultywację prowadzi Irreco sp. z o.o. z siedzibą w Nowogrodzie Bobrzańskim. Firma dostała pozwolenie od marszałka jesienią 2019 r. Miejsce pod Mirocinem eksploatuje od lipca 2020.

– Głównie przyjeżdżają tam gruzy, żużle, popioły – mówił nam Józef Garboś, szef spółki. – Łącznie mamy 36 kodów, ale tylko mineralnych, żadnych innych. Z takich, co mogły dawać zapach, jest kompost i osad ściekowy, który w tej chwili wstrzymaliśmy. To nie są odpady z oczyszczalni przemysłowych, tylko komunalnych. Przed ich przyjęciem żądamy od każdego dostawcy odpadów badań, ale nie wewnętrznych laboratoriów, tylko ze stosowanego instytutu. My naprawdę nie mamy sobie nie do zarzucenia.

Garboś dodał wtedy, że według niego cała sprawa to zemsta byłego pracownika, którego zwolnił.

Wicemarszałek „nie pozostaje głuchy”

W ub. tygodniu głos w sprawie składowiska zabrał wicemarszałek Lubuskiego Stanisław Tomczyszyn. Skłonił go do tego reportaż, który ukazał się w „Magazynie Śledczym Anity Gargas” w TVP.

W oświadczeniu na wstępie pisze: „Samorząd województwa lubuskiego informuje, że nie pozostaje głuchy na informacje otrzymane od innych organów w sprawie składowiska odpadów w Mirocinie Dolnym”. I dodaje, że „zawsze działa zgodnie ze swoimi właściwościami w oparciu o obowiązujące przepisy prawa”.

Tomczyszyn stwierdza, że do urzędu marszałkowskiego nie wpłynęło żadne pismo dotyczące wstrzymania rekultywacji. „Jednocześnie informuję – ciągnie dalej – że marszałek województwa nie jest organem właściwym do wstrzymania rekultywacji składowiska”. Wskazuje, że jest nim Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. „(…) natomiast organem właściwym w zakresie gospodarowania odpadami na przedmiotowym stanowisku jest starosta nowosolski” – czytamy w piśmie.

Stanisław Tomczyszyn poinformował też, że skierował pismo do WIOŚ i starosty powiatu nowosolskiego. Żąda w nim „natychmiastowego wstrzymania użytkowania i rekultywacji (…) i cofnięcia zezwolenia na odzysk odpadów w związku z prowadzoną rekultywacją”.

Co na to Iwona Brzozowska, starosta powiatu nowosolskiego? „Jedyną przesłanką do cofnięcia decyzji, potwierdzoną przez WIOŚ, jest naruszenie harmonogramu prowadzenia rekultywacji – pisze Brzozowska w odpowiedzi dla »TK«. – Harmonogram zaś jest integralną częścią decyzji Marszałka [art. 17 Rozporządzenia Ministra Środowiska z 30 kwietnia 2013 r.]. W tej sytuacji właściwym organem do cofnięcia decyzji na zamknięcie i rekultywację jest Marszałek Województwa. Podstawą do wszczęcia postępowania w sprawie cofnięcia decyzji stanowi pismo WIOŚ z 25 stycznia 2021, które zgodnie z właściwością Starosta Nowosolski przekazał Marszałkowi Województwa Lubuskiego 11 lutego 2021”.

Iwona Brzozowska dodaje, że „w konsekwencji cofnięcia decyzji Marszałka – decyzja Starosty stanie się bezprzedmiotowa”.

Pisze też: „Mając na względzie przepisy ochrony środowiska oraz interes społeczny i dobro mieszkańców Mirocina Dolnego apeluję do Marszałka o podjęcie stosownych działań. Liczę na to, że zgodnie z deklaracją będzie to decyzja satysfakcjonująca mieszkańców Mirocina Dolnego”.

Brzozowska „zwraca się z prośbą do Pana Marszałka o niewprowadzanie opinii publicznej w błąd poprzez sugerowanie w mediach, że nie odpowiada za zakres wydanych przez Urząd Marszałkowski decyzji”.

Jagasek zapowiada spotkanie

Burmistrz Kożuchowa Paweł Jagasek napisał w piątek w internecie, że jego gmina zleciła niezależnej firmie badania wody. „Czekamy na wyniki” – dodał Jagasek. I zapowiedział kolejne spotkanie z mieszkańcami Mirocina Dolnego w tym tygodniu.

Temat składowiska był też obecny na ubiegłotygodniowej sesji rady gminy. Po niej burmistrz napisał: „Zostało zadanych bardzo dużo pytań, na które panowie dyrektorzy WIOŚ odpowiadali i jestem przekonany, że wiele niejasności zostało wyjaśnionych. Teraz potrzebne jest wspólne działanie wszystkich instytucji, by pilnować, żeby ta rekultywacja przebiegała zgodnie z przepisami prawa, a materiał zwożony do rekultywacji był odpowiedni”.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content