Trener Trójki Alan Raczkowiak: Cel został zrealizowany [ROZMOWA]

– Ręczę za tych chłopaków i za siebie, że walki, charakteru i zaangażowania na parkiecie nikt nam nie odmówi – zapowiada przyszły sezon, podsumowując jednocześnie ten, który się właśnie skończył, Alan Raczkowiak, trener Trójki Nowa Sól

Mateusz Pojnar: „Fajnie byłoby poprawić miejsce z poprzedniego sezonu chociaż o jedną pozycję. Taki jest cel” – mówiłeś przed startem rozgrywek. Ostatecznie zajęliśmy wysokie szóste miejsce w I lidze, to duży progres. Jak oceniasz ten sezon?

Alan Raczkowiak: Medialnie zawsze jest taki cel [uśmiech]. Ale w szatni naszym celem była pierwsza ósemka, a to oznaczało, że musimy być wyżej niż sześć zespołów, bo liga została powiększona w porównaniu do poprzedniego sezonu o dwie drużyny. Cel został zrealizowany – i to z nawiązką. Zajęliśmy to szóste miejsce zostawiając za sobą niejedną markę, która celowała wyżej od nas. Z tego możemy być bardzo dumni.

Patrząc na naszą rotację treningową u niektórych zawodników, to jest bardzo dobry wynik. Myślę, że wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego sezonu.

W poprzednim mieliśmy średnią punktową 1,05 na mecz, w tym – 1,54. To bez wątpienia duży progres naszej drużyny w tej dobrej, wyrównanej lidze.

Co było decydujące, jeśli chodzi o ten progres i wynik?

Myślę, że po prostu ogranie w tej lidze. Nabraliśmy sporo doświadczenia z poprzedniego sezonu.

Naszą siłą były też kosmetyczne zmiany w zespole, nie mieliśmy żadnych większych przemeblowań. Wszyscy razem przez trzy lata konsekwentnie dojrzewaliśmy do tego, w jaki sposób chcemy grać. I wyrobiliśmy swój styl.

Kolejna rzecz: atmosfera w zespole, bo bez niej nie ma wyników. Wszyscy wskoczymy za sobą w ogień, a grając u siebie, gdzie zdobyliśmy trzy czwarte punktów, zdajemy sobie sprawę, że mamy za sobą ósmego zawodnika, jakim są kibice. Oni są bez wątpienia najlepsi w tej lidze. Chciałbym im z całego serca podziękować, że są z nami zawsze i wszędzie.

A który mecz zapamiętasz w sposób szczególny?

Pamiętam każdy mecz [uśmiech]. Chyba zaskoczę, bo kibicom zawsze zostają w pamięci te wygrane jedną czy dwiema bramkami. Dla mnie jako trenera na pewno szczególne były takie mecze u siebie jak z Wolsztyniakiem, Świdnicą czy Obornikami Śląskimi. Wygrać w tej lidze kilkunastoma bramkami to kawał dobrej roboty. Wtedy czuję się spełniony i mam poczucie, że zrobiliśmy maksa i zagraliśmy dobre 60 minut.

I cieszę się wówczas, że dobrze przygotowałem zespół pod mecz. Pomeczowa analiza jest wtedy szybsza, bo za bardzo nie ma się do czego przyczepić, więc mam więcej czasu dla rodziny [śmiech].

Po tym sezonie z Trójki odchodzi kilku zawodników. Chciałbyś im podziękować za lata gry?

Tak, odchodzą Jarek Paszkiewicz, Kuba Florczak, Grzesiu Stelmasik i junior Maciek Hutnik, a na nieokreślony czas zawiesza grę Mateusz Rapiejko. Artur Kokot i Łukasz Ostrowski nie zagrali w tym sezonie w żadnym meczu, ale oficjalnie zakończyli swoją grę po tym sezonie.

Każdemu z nich chcę podziękować za grę, zaangażowanie, poświęcenie czasu i zdrowia dla naszego klubu. Zawsze jesteście mile widziani na treningu. Bardzo doceniam to, co zrobiliście dla naszej trójkowej rodziny. I to, że uczestniczyliście w niezwykłym rozwoju tego klubu. Mam nadzieję, że choć trochę zatęsknicie za moimi sobotnimi „reprymendami” podczas meczu i moją „oazą spokoju”.

Dla mnie, trenera Zbyszka Malaczewskiego i zapewne śp. trenera Bronka Malego praca z wami to była czysta przyjemność.

Myślicie już nad jakimiś wzmocnieniami? Ile transferów przed wami? Możesz już coś zdradzić?

Oczywiście, że myślimy – zdajemy sobie sprawę, że bez nich przyszły sezon może być ciężki, ale czy uda się kogoś sprowadzić, czy nie – pokaże czas.

Co by się nie działo, zostaje grupa ludzi, która będzie robić dosłownie wszystko, by godnie reprezentować Trójkę i Nową Sól. 80 proc. naszej drużyny to nowosolanie. Ręczę za tych chłopaków i za siebie, że walki, charakteru i zaangażowania na parkiecie nikt nam nie odmówi.

Kiedy rozpoczynacie okres przygotowawczy? Masz już jakiś wstępny plan, jak będzie wyglądał?

Zaczynamy 31 lipca i będzie podobny do poprzedniego, jeżeli chodzi o treningi siłowo-wytrzymałościowe, z małymi zmianami.

Mamy zaplanowane dwa turnieje: Memoriał Bronisława Malego i turniej w Czechach. Do tego dojdą, myślę, dwa-trzy sparingi. Jest większy ból głowy, jeśli chodzi o to, w jakim składzie spotkamy się na pierwszym treningu.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content