Jarosław Chróściel wywołał ducha Dozametu. Zrobił sesję na starej fabryce [ZDJĘCIA]

Nowosolski fotograf zrobił wyjątkową sesję na starym Dozamecie. Modelami byli piłkarze z Nowej Soli. – Dozamet jest dla mnie czymś mitycznym, czymś, co powodowało u mnie dreszcze na plecach – mówi Jarosław Chróściel

Podobna sesja odbyła się w ub. roku, wtedy scenerią był nowosolski port. Pomysłodawcą kolejnej na terenie dawnej fabryki Dozamet był prezes piłkarskiego Dozametu Connector Damian Stopa.

– Chcemy iść w tym kierunku: przypominać historię piłki w Nowej Soli, jej najlepsze czasy – mówi „Tygodnikowi Krąg” prezes Stopa. – Za parę lat się okaże, że te zdjęcia staną się unikatowe, bo być może budynki firmy znikną. Mamy zamiar budować świadomość, pokazywać pewne rzeczy młodym ludziom, którzy urodzili się po tym, jak Dozamet został zamknięty albo nie bardzo wiedzą, co znaczył dla miasta. Też osobom, które nie są z Nowej Soli, a do nas dołączyły. I stąd ta sesja. Nie przypominam sobie klubu z województwa lubuskiego, który wcześniej wróciłby do dawnej firmy sponsorującej i zrobił taką sesję.

fot. MMF Fotografia Sportowa Jarek Chróściel

– Odbiór był bardzo pozytywny – opowiada o pomyśle Stopa.

Autorem zdjęć jest Jarosław Chróściel, fotograf specjalizujący się w reportażu sportowym, maestro w tej dziedzinie w regionie.

– Najpierw pojechaliśmy na rekonesans i wybraliśmy miejsce, z którego była widoczna suwnica – wspomina Chróściel. – Chcieliśmy zrobić zdjęcia chłopakom z pierwszej drużyny, ale to rozrosło się do większego projektu, w którym wzięły udział grupy młodzieżowe i Dozamet II. Byliśmy też w hali produkcyjnej, gdzie zrobiliśmy zdjęcia portretowe. Chcieliśmy wywołać klimat miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło. Próbowałem sobie wyobrazić ludzi, którzy w dawnych czasach tutaj pracowali: ich twarze, którędy chodzili, jak pracowali.

Większość nowosolskich rodzin ma lub miała kogoś, kto pracował w Dozamecie. Chróściel też – pracował w nim krótko jego tata. – Ale dla mnie Dozamet kojarzył się wyłącznie z piłką nożną – przyznaje. – Do dziś pamiętam drugoligowy mecz z Gwardią Warszawa, gdzie grał Roman Kosecki: tysiące ludzi na trybunach. Dlatego Dozamet jest dla mnie czymś mitycznym, czymś, co powodowało u mnie dreszcze na plecach.

– Do tej pory – kontynuuje Chróściel – według mojej wiedzy piłkarze nigdy nie mieli robionych zdjęć na terenie firmy. Powróciliśmy do korzeni. Bo ten klub nie wziął się znikąd.

fot. MMF Fotografia Sportowa Jarek Chróściel

Na sesję przyszło mnóstwo ludzi: piłkarze starsi i młodsi, ich rodzice, dziadkowie, koleżanki i koledzy. Łącznie jakieś 150-200 osób. Artur Lawrenc z Dozametu zajął się backstagem, pomagał też Jarosław Werwicki z Foty z Drona, który kręcił film z sesji.

– To chyba największy projekt, w jakim miałem okazję brać udział – zaznacza Chróściel. – Niektórzy stawali na chwilę i pytali, co tu się dzieje. Nawet policjanci.

Największa siła tych zdjęć? – Kontrast: szare tło z zardzewiałą fabryką i dzisiejsi piłkarze w ładnych strojach, którzy są przyszłością, ale jednocześnie są też zanurzeni w tradycji i z niej czerpią – podkreśla Chróściel i ocenia: – Klub wrócił do źródeł.

Prezes Stopa mówi, że Dozamet Connector ma już kilka pomysłów na kolejne sesje.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FOT. MMF FOTOGRAFIA SPORTOWA JAREK CHRÓŚCIEL:

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content