Radni z odwiedzinami w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Jak sobie radzi w trudnych czasach?

– Maleje nam liczba klientów, można powiedzieć, że na wszystkich świadczeniach. Jednak fi nansowo tego się tak nie odczuwa, bo wzrosły nam kryteria dochodowe i wysokość pewnych świadczeń. Ale złożoność problemów rośnie. Nie ma prostego przełożenia, że jak jest mniejsza liczba złożonych wniosków, to pracownicy szybciej mogą załatwiać sprawy – przyznaje dyrektorka MOPS Grażyna Wlazły

Radni dwóch komisji – finansów, budżetu i rynku pracy oraz spraw socjalnych i obywatelskich – odwiedzili Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. To była ich pierwsza wizyta po przeprowadzce pracowników ośrodka do nowej siedziby przy ul. Staszica. Przypomnijmy, że poprzednia mieściła się przy ul. Muzealnej.

– Warunków pracy nie ma nawet co porównywać, te tutaj są po prostu dużo, dużo lepsze – powiedziała podczas spotkania z radnymi Grażyna Wlazły, dyrektorka MOPS.

Wcześniej zapoznała członków komisji z tym, co w okresie pandemicznym jej pracownicy realizowali
dla swoich podopiecznych.

Co w ośrodku piszczy?

– W czasie pandemii bardzo krótko procedowaliśmy przez telefon. Takie były wytyczne wojewody, więc my też do tego się dostosowaliśmy. Jednak najtrudniejsza działka socjalna, czyli praca asystentów, cały czas polegała na odwiedzinach potrzebujących rodzin, żeby nie miały poczucia, że są bez opieki i nadzoru. Powiem kolokwialnie: nie było tak, że nie wiedzieliśmy, co u nich w trawie piszczy – opowiadała dyrektorka Wlazły.

W dalszej części mówiła o tym, jakie nowe zadania realizowano w ośrodku. Był to m.in. program „Wspieraj seniora”, który pojawił się w ostatnim kwartale 2020 r., po czym został przedłużony na rok 2021. – Na razie nie ma sygnału, że będzie również przedłużony w bieżącym roku – zaznaczyła Grażyna Wlazły.

Na czym ten program polegał? Osoby starsze, które zgłosiły się na infolinię podaną przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, dostały najpotrzebniejszą pomoc, by nie musiały wychodzić z domu, kiedy hulały kolejne fale koronawirusa.

– Z takiej pomocy skorzystały 21 starszych osób, które miały uzasadnioną obawę wychodzenia z domu, a ich dzieci mieszkają daleko i nie mogły im pomagać na miejscu. Pomoc polegała na robieniu zakupów w sklepach spożywczych, aptekach, na poczcie. Z takiej formy działania naszych pracowników starsze osoby skorzystały ponad 170 razy – opowiadała radnym szefowa MOPS.

Ośrodek od drugiego kwartału 2021 r. realizował także usługę asystenta osoby niepełnosprawnej. Tu opieką zostały objęte 34 osoby, do których zatrudniono 27 asystentów. – Czasem to była sąsiadka lub sąsiad, czasem znajomy. Te osoby asystowały np. przy wyjeździe do lekarza do Zielonej Góry i w wielu innych sytuacjach, które tego wymagały – tłumaczyła dyrektorka.

– To była pomoc typowo covidowa? – dopytywał Waldemar Jacheć, przewodniczący komisji finansów, budżetu i rynku pracy.

Grażyna Wlazły: – Nie, to była pomoc z programu ministerialnego, na który złożyliśmy wniosek i otrzymaliśmy ponad 430 tys. zł. Prawie całą kwotę wydaliśmy na ten cel. Ponieważ to się dobrze rozwija, to w tym roku także złożyliśmy taki wniosek.

W tym roku nowe programy

Szefowa MOPS przekazała radnym, że w 2021 r. ośrodek będzie także świadczył tzw. opiekę wytchnieniową. Za blisko 60 tys. zł do zrealizowania dla sześciu osób – dwójki dzieci i czterech dorosłych – będą dokładnie 144 godziny, które opiekunowie tych osób będą mogli wykorzystać, by odetchnąć choć na moment od codziennej opieki.

Dyrektorka MOPS krótko opowiedziała także o działalności Dziennego Domu Senior+. – Zaczynaliśmy do kilkunastu osób, bo mieliśmy obawy, że w środku pandemii nie było łatwo otwierać taką placówkę. Ale DDS+ tak się rozkręcił, że teraz jest już tam prawie 30 osób, głównie starszych podopiecznych, którzy wymagają kompleksowej opieki. Klienci płacą tam od 300 zł do – w przypadku dwóch osób – maksymalnie 517 zł. W tym jest pełne wyżywienie, są różnorodne zajęcia, opieka pielęgniarki, rehabilitacja, więc wydaje mi się, że oferta jest bogata i to się sprawdza – zaznaczyła szefowa nowosolskiego ośrodka.

Na koniec rozmowy z radnymi podkreślała, że jej pracownicy mają pełne ręce roboty. – Maleje nam liczba klientów, można powiedzieć, że na wszystkich świadczeniach. Jednak finansowo tego się tak nie odczuwa, bo wzrosły nam kryteria dochodowe i wysokość pewnych świadczeń. Ale złożoność problemów rośnie. Nie ma prostego przełożenia, że jak jest mniejsza liczba złożonych wniosków, to pracownicy szybciej mogą sprawy załatwiać. Tak niestety nie jest – przyznała na koniec dyrektorka Wlazły.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content