Nie ma przerwy w pomaganiu. 30 lat nowosolskiego Brata Alberta

Nowosolskie koło Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta ma już 30 lat. Jego szef Aleksander Tomaszewski przestrzega, by tych, którzy z pomocy korzystają, nie stygmatyzować: – Każdy może mieć trudną sytuację osobistą i się załamać

Dlaczego 30 lat temu powstało nowosolskie koło Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta? Najważniejszą przyczyną były zmiany społeczno-ekonomiczne po 1989 r. Nowa Sól była wcześniej jednym z najbardziej uprzemysłowionych miast w regionie. Większość ludzi zatrudniały dwa zakłady: Dozamet i Odra. Ale zaczęły się chylić ku upadkowi. Bezrobocie rosło.

– Podobnie jak w latach ‘80 zaistniała potrzeba samoorganizacji i samopomocy społecznej, już w innych warunkach i sytuacji – tłumaczy szef nowosolskiego Brata Alberta Aleksander Tomaszewski. – Inicjatywę utworzenia koła podjęła grupa osób związanych z podziemiem politycznym w czasach stanu wojennego, którego oficjalna nazwa brzmiała Duszpasterstwo Ludzi Pracy. Działało na terenie parafii św. Antoniego.

Czasy były trudne

Na początku lat ‘90 najważniejszą potrzebą było stworzenie kuchni ze stołówką dla bezrobotnych. Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta powstało w kraju w 1981, od tamtej pory niesie pomoc ubogim i bezdomnym. Nowosolskie koło jest jednym z 60 działających w całej Polsce, działa od 1993 r. Wtedy grupa mieszkańców spotkała się na zebraniu założycielskim. Pierwsi członkowie złożyli deklaracje w marcu i kwietniu. W placówce słyszymy, że wolę utworzenia koła wyraził Jerzy Ceglarek, były szef robót publicznych w mieście.

Aleksander Tomaszewski kiedyś…

… i dziś (fot. mat. prywatny i „TK”)

Uchwała zarządu głównego Towarzystwa we Wrocławiu o powołaniu nowej placówki została podjęta 7 kwietnia 1993. 19 lipca zaczęły być wydawane obiady dla potrzebujących. – Czasy były trudne. W pierwszym roku gotowaliśmy jeden posiłek: zupę. 300-400 porcji dziennie. Od tego się zaczęło – wspomina Tomaszewski.

– Siedzibą koła został duży budynek obok Nowosolskiej Fabryki Nici, w którym przed II wojną światową mieszkał dawny właściciel zakładu Gruchwitz – wspomina Tomaszewski. – Najważniejszym zadaniem było uruchomienie kuchni ze stołówką. Zostały wyremontowane pomieszczenia, w których funkcjonowała stara kuchnia, gdy ten obiekt był wykorzystywany jako przedszkole zakładowe „Odry”. Grupa osób korzystających ze stołówki zgodnie z porozumieniem z urzędem miasta zajęła się pracami porządkowymi w czterech miejskich parkach. Za pracę swoich podopiecznych Towarzystwo dostawało pieniądze na utrzymywanie i funkcjonowanie kuchni, stołówki i sklepu spożywczego dla biednych.

Aż przyszła „powódź tysiąclecia”. Był rok 1997. – Cały dorobek koła uległ zniszczeniu – wspomina Tomaszewski. – W odbudowie kuchni pomogli nam nasi przyjaciele z Niemiec i Szwajcarii. Szczególnie dużo pomagał Dieter Arps z Berlina.

W latach 1996-2006 w ramach koła funkcjonowała świetlica dla dzieci. W 2014 miasto oddało Albertowi po remoncie obecny obiekt przy ul. Topolowej 4 – tam jest kuchnia, stołówka i noclegownia. – Wtedy zwiększyły się nasze możliwości pomocy – przyznaje szef nowosolskiego koła Brata Alberta.

Pierwszy krok

Za nami uroczystość 30-lecia TPBA w Nowej Soli. Wzięli w niej udział m.in. przyjaciele koła i władze miasta. – 30 lat to ogrom czasu naznaczony codzienną pomocą dla najbardziej potrzebujących, zawsze z Nową Solą w sercu – mówi prezydent Jacek Milewski – Wielki szacunek dla wszystkich, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego dzieła. Nisko się kłaniam Aleksandrowi Tomaszewskiemu. Olku, nie wyobrażam sobie dziania się w sferze społecznej w naszym mieście bez ciebie. Jesteś wielki.

Co musi mieć w sobie człowiek, który 30 lat ze współpracownikami pomaga potrzebującym? – Dużo wyrozumiałości, wolę zrozumienia problemu, który mają np. osoby uzależnione i bezdomne. I cierpliwości, tego chyba najwięcej – uśmiecha się Aleksander Tomaszewski.

Uroczystość 30-lecia TPBA (fot. UM Nowa Sól)

Przez lata zapamiętał mnóstwo osób, które korzystały z pomocy Alberta. M.in. znanego sportowca, który w pewnym momencie był na zakręcie i przyszedł poprosić o wsparcie. – Każdy może mieć trudną sytuację osobistą i się załamać. Dlatego nie wolno ludzi stygmatyzować – przestrzega Tomaszewski. – To często dobrzy, wrażliwi ludzie, wykształceni, z dorobkiem.

Osoby potrzebujące mogą śmiało zgłaszać się do Towarzystwa. Od godz. 11.00 do 12.00 jest wydawany bezpłatny obiad. Teraz dziennie jest wydawanych ok. 60 posiłków. Finansuje je TPBA i magistrat w Nowej Soli.

Bezdomnych w mieście jest kilkudziesięciu, trudno podać dokładną liczbę. Noclegownia, która działa przez cały rok (latem w godz. 19.00-8.00, zimą – od 18.00 do 8.00), skupia ok. 30 osób. Przez pięć zimowych miesięcy funkcjonuje też ogrzewalnia – miejsce dziennego pobytu. – Nie można przecież zrobić przerwy w pomaganiu – podkreśla Tomaszewski. Reszta osób bezdomnych w mieście żyje na działkach czy w pustostanach.

Podopieczni TPBA nadal pracują na rzecz mieszkanek i mieszkańców, uprawiają też ogródek działkowy w Rudnie, popularnie zwany ranczem.

I próbują wyjść na prostą. Czasem ten pierwszy krok – prośba o pomoc – jest najtrudniejszy.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content