Krzysztof Piotrowiak: Wyróżnienie dla wieży? W pełni zasłużone

– To miejsce przeszło niesamowitą metamorfozę – z szefem Nowosolskiego Domu Kultury Krzysztofem Piotrowiakiem rozmawiamy o kinie plenerowym, studyjnej sali kinowej i Wieży Ciśnień Społecznych i Gospodarczych na starej „Odrze”. Wieża dostała ostatnio wyróżnienie w konkursie Lubuski Mister Budowy

Mateusz Pojnar: Jak pan to ocenia: letnie kino plenerowe przyjęło się w Nowej Soli?

Krzysztof Piotrowiak: Od takiej oceny są przede wszystkim mieszkańcy. Ale na początku każdego pokazu mieliśmy komplet, co pokazywało zainteresowanie. Podczas końcówek – nie zawsze. Zauważyliśmy grupę młodzieży na rowerach, która wracała do domów ok. 22.30 – widocznie rodzice pozwalali im być w kinie do tej pory i musieli uciekać. „Jak cię nie będzie wtedy w domu, to szlaban!”. To był u nich stały trend. Ta grupa była na wielu naszych wydarzeniach, nie tylko w kinie, ale i na koncertach. Na początku myśleliśmy, że nie podobają im się filmy, ale później zaobserwowaliśmy, że obojętnie, co puścimy, to się powtarza.

Czasami pogoda nie dopisywała i ludzie wracali wcześniej do domów.

Tak – i na to nie mamy wpływu. W pierwszym sezonie mieliśmy zaplanowanych 20 seansów, udało się zrobić 15.

Deszcz to jedna sprawa, ale też im później, tym chłodniej, a nie wszyscy zabierali ze sobą kurtki i doskwierał im chłód. Szczególnie na przełomie lipca i sierpnia noce bywały zimne. Raz byłem w kinie prywatnie z córką i po godzinie też stwierdziliśmy, że wracamy, bo szkoda zdrowia. Nie przygotowaliśmy się. Dlatego warto być przezornym i wziąć ze sobą jakąś cieplejszą bluzę.

Ile stworzyliście miejsc siedzących?

Mamy 100 leżaków, 40 krzeseł i one zwykle były pozajmowane. Tyle zapewnialiśmy my, ale są też dodatkowe ławki i były takie pokazy, że ludzie siedzieli także tam. Zdarzały się projekcje, które oglądali ludzie praktycznie na całym placu.

W tym roku puszczaliśmy więcej ambitnego kina, mniej tzw. polskiej komedii. Niektórym nie podobało się to, że dajemy filmy z napisami. A jak dawaliśmy z dubbingiem – że jest niewyraźny albo że grany za cicho lub za głośno. Staramy się dźwięk wypośrodkować. Zawsze można usiąść nieco bliżej lub dalej.

Dodatkowo obok jest siłownia pod chmurką i czasem ludzie, którzy ćwiczyli, nie zważali na to, że ktoś obok ogląda właśnie film. Wychodzili z założenia, że robią swoje i reszta im nie przeszkadza, choć to nie oznacza, że oni nie przeszkadzali widzom, bo np. puszczali muzykę. Musimy się szanować, mieć trochę więcej empatii.

Z drugiej strony jak mieszkańcy mają dla nas jako organizatorów jakieś wskazówki, choćby w kontekście repertuaru, to zapraszamy do kontaktu.

Zdarzały się jakieś inne przykre incydenty oprócz tej muzyki na siłowni?

Chcę podkreślić, że to nie było nagminne, tylko właśnie incydentalne.

Na początku widzowie odnosili leżaki tam, skąd je brali, później już było z tym gorzej, a to dobra i miła praktyka, bo nasi pracownicy dużo szybciej mogą posprzątać plac po pokazie. Jednemu z widzów leżak spodobał się tak bardzo, że wziął go sobie do domu. Komuś służy. Natomiast mamy ostrzeżenie: plac jest dość dobrze monitorowany, więc nie warto.

Część ludzi przyjeżdżała ze swoimi siedziskami, z koszykami piknikowymi – i to jest fajne. Chociaż jest druga strona medalu: jak coś zjemy, to wyrzućmy opakowanie do kosza. Zdarzało się, że musieliśmy sprzątać paczki po chipsach czy puste butelki.

Ważna prośba na przyszłość: czytajmy opisy filmów albo obejrzyjmy zwiastuny. Bo czasem rodzice mogą przyjść z dziećmi na film przeznaczony dla dojrzalszego odbiorcy.

Wielu czeka już na kolejny sezon kina plenerowego. Kiedy ruszy?

W przyszłym roku będziemy chcieli wystartować nieco wcześniej, być może już od połowy czerwca. Repertuar? Będzie troszkę bardziej rozrywkowo.

Rynek kinowy jest szeroki, ale żeby pokazać film w plenerze, trzeba mieć zgodę dystrybutora. Po drugie – to, że kino plenerowe jest bezpłatne, nie znaczy, że jest za darmo. Za wynajem każdej kopii trzeba zapłacić i musimy patrzeć na realia i możliwości – zbilansować cenę, ilość pokazów i to, żeby były one atrakcyjne. Można oczywiście zagrać kilka chodliwych, świeżych rzeczy, ale wtedy pokazów będzie np. osiem i na tym koniec. A my w pierwszym sezonie graliśmy w każdy piątek i sobotę wakacji, czasem też w niedzielę.

Ruszyliście z seansami w studyjnej sali kinowej w Wieży Ciśnień Społecznych i Gospodarczych. Co przed nami?

To kameralna przestrzeń, mamy 34 miejsca, więc za każdym razem będą do pobrania darmowe wejściówki.

Wystartowaliśmy w tym tygodniu, do świąt Bożego Narodzenia będziemy grali filmy w czwartki (dla dzieci i młodzieży, godz. 18.00) i piątki (dorośli, godz. 19.00). Rozmawiamy z czterema dystrybutorami. W repertuarze, który znajdziemy na www.parkodra.pl,jest m.in. pięć filmów, które przez pogodę nie poszły w plenerze.

Zapraszamy mieszkańców.

Wieża dostała ostatnio wyróżnienie w ramach Lubuskich Misterów Budowy w kategorii budownictwo użyteczności publicznej i zabytki.

Inwestorem i właścicielem budynku jest urząd miasta, NDK jest administratorem. Wyróżnienie w pełni zasłużone – miejsce przeszło niesamowitą metamorfozę. Przestronny plac, fontanny mieniące się kolorami po zmierzchu. No i w samej wieży upamiętnienie losów tego miejsca od czasów powstania fabryki nici Gruschwitza poprzez jej rozkwit aż po czasy współczesne.

Na koniec może kilka liczb: w dniu drzwi otwartych (24 czerwca) wieżę odwiedziło prawie 3000 osób, w trzecim kwartale – 3426 osób. Z oferty kina plenerowego (zliczone w połowie seansu) skorzystało 1512 widzów.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content