Mamy zmagały się ze ścianą

Ilona Wichman i Agnieszka Czyżak – przedstawicielki Klubu Mam z Nowej Soli, wystąpiły w teleturnieju TVP1 The Wall. Wygraj marzenia. Czy los kierował kule tam, gdzie tego chciały?

W piątkowy wieczór w bardzo wielu nowosolskich domach, a już w szczególności u osób związanych z Klubem Mam, z wypiekami na twarzy oglądano teleturniej TVP1 – The Wall. Wygraj marzenia. Bohaterkami ostatniego odcinka były nowosolanki, mamy z klubu – Ilona Wichman i Agnieszka Czyżak.

– O programie opowiedziała mi koleżanka z pracy. To teleturniej dla członków stowarzyszeń, dlatego namówiła mnie, żebyśmy się zgłosiły – wspomina Ilona, która bez trudu zachęciła do współpracy Agnieszkę. – Tak jej ufam, że o nic nie pytałam – śmieje się A. Czyżak.

Po dwóch miesiącach oczekiwania w listopadzie poprzedniego roku zadzwonił telefon. Zrobiono wstępne rozpoznanie nastawione na takie kwestie, jak sposób wypowiedzi, i zaproszono mamy na casting do Warszawy. Tam czekała je godzinna autoprezentacja przed kamerą, opowiadanie o sobie i klubie oraz test z wiedzy ogólnej przypominający zestaw pytań, które trafiają się już podczas gry.

– Czułam, że wypadłyśmy dobrze i nie pomyliłam się, bo zaproszenie do udziału w The Wall przyszło szybko – mówi I. Wichman.

Ideą programu jest prezentowanie ludzi i organizacji, które działają społecznie, dlatego jeszcze przed samym teleturniejem telewizja przyjechała do Nowej Soli. Ekipa kręciła na charytatywnym biegu wigilijnym, który organizują nowosolskie mamy, w siedzibie klubu, ale i w domu Oli Łuczak, chorej dziewczynki, dla której przez imprezę biegową zbierano fundusze.

20 lutego Ilona i Agnieszka pojechały na dwa dni do stolicy. W nagraniu odcinka brał udział nowy prowadzący – Maciej Kurzajewski. – To było bezpośrednio po zmianie Pawła Orleańskiego, który przez 52 odcinki był wizytówką The Wall. Wielu widzom się to nie spodobało i trochę bałyśmy się, że dostanie nam się rykoszetem. Na pewno dla nas pan Maciej był świetny. Dbał o atmosferę na planie, wielokrotnie nas rozbawiał – wspomina Ilona. – Cała ekipa telewizyjna była kapitalna. A i my musiałyśmy w ich oczach wypaść dobrze, bo pierwsza zmiana z reżyserki po pracy została na planie – dodaje Agnieszka.

Przyszedł czas na zmierzenie się z tytułową ścianą (z ang. the wall). W pierwszej, najłatwiejszej rundzie, dziewczyny odpowiadały wspólnie i uzbierały ponad 12 tys. zł. Następnie A. Czyżak została przed ścianą, a I. Wicham udała się do tzw. pokoju izolacji, aby odpowiadać na dalsze, znacznie trudniejsze pytania.

Ilona nie wiedziała, czy odpowiada poprawnie. Agnieszka musiała decydować, z których stref i ile kul spadnie ze ściany, a te – zależnie od poprawności odpowiedzi – mogły solidnie nabijać lub kasować stan konta. W pewnym momencie na liczniku było już ponad 70 tys. zł na plusie, ale po ostatniej serii pytań wynik wynosił 0 zł.

W kulminaczjnej chwili Ilona musiała zdecydować – czy podpisać kontrakt, w którym gwarantowane były przede wszystkim pieniądze z pierwszej rundy, czy zaryzykować, podrzeć go i zdać się na wynik ze ściany, który znała tylko Agnieszka. I. Wichman wybrała dobrze, a M. Kurzajewski nazwał to „matczyną intuicją” i nowosolanki mogły cieszyć się z wygrania 17,6 tys. zł.

– Sam udział był dla nas wyróżnieniem, bo nie chodziło o pieniądze – podkreśla Agnieszka. – Jesteśmy bardzo zadowolone przede wszystkim z telewizyjnej przygody, którą chętnie przeżyłabym jeszcze raz. Fajnie, że na widowni wspierało nas kilka osób, w tym 10-letnia córka Agi – Wiktoria, która stała się bohaterem odcinka – podsumowuje Ilona.

A kto tego nie widział, może to nadrobić w internetowym serwisie VOD TVP.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *