Słodki biznes Lesława Skoniecznego [NAD KUBKIEM HERBATY]

Trzymam pszczoły prawie całe życie. Mam 40 uli na 59 arach ziemi. Sporo wiedzy o hodowli pszczół nabyłem od Niemców, którzy chętnie dzielą się doświadczeniem. Dowiedziałem się, że aby pszczoły chciały pozostać w ulu i wytwarzać miód, trzeba im stworzyć do tego warunki – zaczyna swoją opowieść Lesław Skonieczny, pasiecznik i miłośnik pszczół

Jak urządzić ul? Jest w nim korpus, czyli 10 ramek. Na samym dole, przy wylotce, zakładam gniazdo – rodnię, czyli miejsce, w którym matka czerwi. Zapędzam matkę na dół i wkładam węzę. To taki zaczątek komórek, które później są przez pszczoły dobudowywane. Na koniec nakrywam wszystko siatką.

Pszczela matka jest większa od reszty pszczół, więc nie przechodzi przez siatkę. To zapobiega czerwieniu w innych miejscach ula. Dzięki temu w miodniach jest czysty miód. Miodnie to ramki położone powyżej gniazda. Gdy rodnia jest już zbudowana i zaczerwiona, nazywa się to krytym czerwiem. Ten kryty czerw przekładam na samą górę, nad miodnię. Tam wylęgają się młode pszczoły.

Żeby założyć nową pszczelą rodzinę, robię tzw. odkład, czyli kładę osobno dennicę – takie dno – stawiam na to korpus z czerwiem i nakrywam powałką – daszkiem. Po dwóch-trzech dniach stara matka wraca do ula, a do odkładu podaję młode matki.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

wysłuchała Marta Brych-Jackiewicz

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media