Poważniejsza rywalizacja. Wystartowała pierwsza liga bilarda [ROZMOWA, ZDJĘCIA]

Adrian Majewski i Filip Czyż wymyślili ligę bilarda w Rampie. – Przychodziliśmy od jakiegoś czasu codziennie, żeby pograć w bilarda i wymyśliliśmy, żeby dodać do tego nutkę poważniejszej rywalizacji. To przede wszystkim – mówi Majewski

Mateusz Pojnar: Skąd wziął się pomysł zorganizowania w Nowej Soli ligi bilarda? To pierwsze takie przedsięwzięcie w mieście.

Adrian Majewski: Przychodziliśmy od jakiegoś czasu codziennie, żeby pograć w bilarda i wymyśliliśmy, żeby dodać do tego nutkę poważniejszej rywalizacji. To przede wszystkim zaważyło.

Filip Czyż: Dokładnie – i tak, i tak przychodzimy tutaj grać. Pomyśleliśmy, że zawsze można zrobić coś więcej, bo jest sporo osób grających w Nowej Soli. Może oni też potrzebują takiego impulsu, żeby przyjść, zapisać się do takiej ligi i poświęcić na to swój czas.

A jaka była reakcja zawodników, kiedy dowiedzieli się o lidze?

Czyż: Przede wszystkim było zdziwienie, że coś takiego startuje. Każdy przebąkiwał o lidze bilarda, że chętnie wziąłby udział w czymś takim, ale tak naprawdę chyba brakowało odwagi, żeby się za to zabrać.

No i spotkałem takiego Adriana Majewskiego, postanowiliśmy coś wspólnie zrobić. To była kwestia kilku dni. Spotkaliśmy się pewnego dnia i stwierdziliśmy: dawaj, robimy listę. Jednego wieczoru potwierdziło nam swój udział 12 osób. Na ligę przystał Piotr Dukowski, właściciel Rampy.

Ci zawodnicy, którzy się zapisali, to nie są tylko osoby, które grały wcześniej. To też nowicjusze chcący się pobawić, dopiero zaczynający swoją przygodę z tym sportem. Poziom sportowy jest zróżnicowany. Ważne jest to, że przy regularnej rywalizacji można się wielu rzeczy nauczyć.

Majewski: I na ten moment jest 15-16 zawodników pewnych (rozmawiamy w ub. czwartek – dop. red.). Gadałem z ludźmi, którzy grali kiedyś w bilarda albo lubią to robić do dziś i od razu ich reakcja była pozytywna.

Od ilu lat gracie w bilarda i jak się u was zaczęło?

Majewski: Raczej powinieneś zapytać: od ilu miesięcy? Coś około trzech. Dlaczego zacząłem? Bo mi się lotki znudziły. Zdecydowanie większą moją pasją na teraz jest bilard niż dart. W darcie wyszło wypalenie, dostrzegłem dodatkowo, że tak powiem, brak postępów.

Czyż: W moim życiu bilard zawsze jakoś tam się przeplatał, ale to nie było nigdy tak, że grałem codziennie. Zaczęło się w momencie, kiedy częściej przychodziłem do Rampy. Bilard zawsze był tutaj dostępny, jak chciałem grać, to grałem. Tak jak Adrian mówi, może z dwa miesiące gram dzień w dzień praktycznie. Ale myślę, że mimo krótkiego czasu trenowania jesteśmy w stanie walczyć w tej lidze o dobry wynik. Najgorsi nie jesteśmy (śmiech).

 

W ub. tygodniu pytałem Piotra Dukowskiego, czy jest coś takiego jak moda na bilard w Nowej Soli. Wy co sądzicie?

Czyż: Moda? Bardziej chyba to polega na wzajemnym zachęcaniu się do gry. I potem po takiej zachęcie te osoby wracają i grają rzeczywiście w bilarda, bo złapały bakcyla. Uczą się.

Majewski: Wiesz, jak z kimś przychodzimy do Rampy, to ten ktoś cały czas nie będzie siedział i tylko patrzył, jak my gramy. Ten ktoś w końcu mówi: dobra, spróbuję. Ale jakiegoś boomu nie widzę. Tutaj zawsze ludzie grali w bilarda.

Jest stres przed pierwszymi meczami? Jak siebie widzicie w tej lidze?

Czyż: Dla nas to jest eksperyment i duża ciekawość. Wynik na koniec sezonu przy tylu meczach, ile mamy do rozegrania, jest potem adekwatny i mówi coś o umiejętnościach, o tym, co dany zawodnik rzeczywiście potrafi.

Bo gdybyśmy grali np. do trzech wygranych, to lepszy od nas przeciwnik może mieć gorsze chwile w dwóch partiach i to już rzutuje na końcowy rezultat. A w naszej lidze szczęście będzie miało dużo mniejsze znaczenie.

Majewski: Stresu raczej nie ma, a jak określić swoje miejsce na koniec? Trudno to zrobić na ten moment. Po kilku meczach będzie wiadomo więcej.

Spotkania do siedmiu wygranych z jedną osobą to jest już dłuższy dystans, można się sprawdzić i to jest bardziej miarodajne.

Kto jest faworytem pierwszego sezonu?

Czyż: Ja bym „Stasia” wysoko plasował, czyli Kamila Sasina. On gra najdłużej, żyje tym bilardem, często tu przychodzi. Inwestuje też w sprzęt.

Majewski: Tak, też upatrywałbym „Stasia” jako faworyta.

Chcecie kontynuować w przyszłości tę ligę, robić kolejne edycje?

Czyż: Zobaczymy, jak pójdzie nam pierwszy sezon, ale jak najbardziej. Po drugie, okaże się, ile osób rzeczywiście dogra te mecze do końca. Tego nikt nie jest pewien, w lidze darta było podobnie, że mnóstwo osób zaczynało sezon, ale niektóre nie dograły go do końca.

Po wakacjach, myślę, zrobimy edycję jesienną. Nie chcemy czekać rok, tylko od razu kolejny strzał.

Majewski: W pierwszy dzień 12 osób się zapisało i to też zachęca do kolejnych działań, zainteresowanie było duże.

Zapisy na ten sezon są już zamknięta, ale jak zachęcilibyście ludzi, żeby zaczęli grać w bilarda?

Czyż: Nie wiem, czy jest konieczność zachęcania. Warto po prostu sprawdzić się w tym sporcie. Człowiek musi czuć w sobie, że chce tego spróbować.

Majewski: Zachęcałbym w najprostszy sposób: jest wiosna, piękna pogoda, można pograć w bilarda, a przy okazji – jeśli ktoś oczywiście chce – wypić sobie piwko. Dla mnie nie ma lepszej zachęty (śmiech).

Dzisiaj gracie między sobą pierwszy mecz. Kto wygra?

Obaj: Lepszy.

Ostatecznie Adrian Majewski wygrał z Filipem Czyżem 7:5 (dop. red.).

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *