Maria Szadaj i Stanisława Wałukiewicz. Pionierki bytomskiej oświaty

Były zarówno konspiratorkami, jak i pionierkami edukacji

Wrzesień to miesiąc pamięci o tych, którzy w czasie II wojny światowej dobrze zasłużyli się Ojczyźnie. Wśród nich jest wielu nauczycieli tajnego nauczania. Chcemy przybliżyć sylwetki dwóch zasłużonych kobiet (i ukazać ich rodziny), które w ramach tzw. repatriacji przybyły do Bytomia Odrzańskiego: Marii Szadaj i Stanisławy Wałukiewicz.

„Granit”

Maria z Frońskich Szadaj, ps. Szarotka, przed 1 września 1939 r. nauczycielka przysposobienia wojskowego dziewcząt w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym oraz Gimnazjum Handlowym w Brzeżanach, w chwili wybuchu wojny miała 25 lat. Jej mąż, Bolesław Szadaj, był przedwojennym samorządowcem. Od początku okupacji była zaangażowana w konspirację. W Brzeżanach nastały kolejno trzy okupacje: sowiecka od 19 września 1939 r., kiedy miasto zajęli Sowieci po wkroczeniu na Kresy 17 września; niemiecka – od 7 lipca 1941 r. (wojna niemiecko-sowiecka rozpoczęła się 22 czerwca 1941 r.) i ponownie sowiecka – od lipca 1944 r., zakończona wysiedleniem Polaków z Kresów w ramach tzw. repatriacji.

Maria Szadaj

Odtąd Kresowiacy, wykorzenieni z rodzinnych stron, mieli żyć w Polsce „ludowej”, pod dominacją ZSRR, narażeni na inwigilację i prześladowania okresu stalinowskiego (a i późniejsze). Wiadomo, że Maria Szadaj, wykorzystując dobrą znajomość brzeżańskiego środowiska, współorganizowała z Wojskową Służbę Kobiet w Inspektoracie AK, do którego należały dwa obwody: Brzeżany i Podhajce. Szczere oddanie pracy konspiracyjnej, szerokie znajomości i powszechne zaufanie sprawiły, że wkrótce w stopniu porucznika (później kapitana) została komendantką Wojskowej Służby Kobiet. Podległe jej kobiety i dziewczęta, w tym harcerki, zajmowały się łącznością, podsłuchem rozmów telefonicznych okupantów, gromadzeniem środków opatrunkowych i służbą sanitarną. Ważnym ich zadaniem było organizowanie łączności (pracowały jako łączniczki i kurierki), punktów kontaktowych, kolportażowych i noclegowych.

Stworzyły sekcję szyfrantek. W wolnych chwilach szyły też i wyszywały opaski ze znakiem orła, które żołnierze AK nosili na rękawie w czasie akcji.

Łącznie podlegało jej ok. 180 kobiet i dziewcząt. Maria Szadaj w kontaktach z komendantem Inspektoratu kapitanem/majorem Franciszkiem Garwolem vel Tokarczyk posługiwała się pseudonimem „Granit”.

Nauczycielka

Jan Cisek, komendant Obwodu Brzeżany, napisał: „Na szczęście w walce z okupantem naród polski zjednoczył się wprost niewiarygodnie. (…) Znikły wszelkie antagonizmy, różnice klasowe i wszyscy działali wspólnie, inteligent, chłop i robotnik, biedny i bogaty. Ponad 5 proc. ludności polskiej naszego powiatu brało udział w konspiracji, co jeśli się weźmie pod uwagę względy bezpieczeństwa, było bardzo dużą liczbą. Mimo tak rozwiniętej konspiracji nie było u nas ani jednej tzw. wsypy, ani donosu, co świadczy o pełnej solidarności i patriotyzmie miejscowej ludności”.

Warto podkreślić, że było to także efektem dobrej znajomości środowiska, przez co w konspiracji były zaprzysiężone odpowiednio dobrane osoby. Do końca 1942 r. oddziały bojowe Obwodu Brzeżany miały już ok. 60 proc. planowanego składu, kancelarię zorganizowano na plebanii u proboszcza kościoła farnego ks. Adama Łańcuckiego. Jako przewodniczący ekspozytury brzeżańskiej Rady Pomocy Żydom „Żegota” we Lwowie ksiądz organizował także skuteczną pomoc dla Żydów (lekarz Obwodu AK w Brzeżanach, dr med. Tadeusz Danek ps. Tadeusz, został w 1993 r. uhonorowany medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Jako nauczycielka Maria Szadaj była zaangażowana także w działalność pozawojskową – uczyła na tajnych kompletach. Jedną z jej uczennic była Jadwiga Kukurudzianka, wiosną 1943 r. jako 16-latka zaprzysiężona w AK (pseudonim „Konwalia”), łączniczka patrolu dywersyjnego dowodzonego przez Zbigniewa Frońskiego ps. Barski II. Jadwiga była najmłodszą córką Władysława i Marii z Zamojskich Kukurudzów.

Rodzina ta była zaprzyjaźniona ze zmarłą ok. 1935 r. matką Stanisławy Sołtysiak (ur. 1912). W 1937 r. Stanisława wyszła za mąż za przyjaciela swojego brata Bronisława – Emila Feliksa Wałukiewicza, a w 1938 r. urodziła mu syna Jerzego. Gdy mąż Stanisławy, lotnik Emil Wałukiewicz, nie powrócił do domu po kampanii polskiej 1939 r. (podobnie jak dwaj jej bracia), Kukurudzowie zaproponowali osamotnionej matce, aby zamieszkała z nimi przy ul. Zielonej 36, gdzie mieli dwupokojowy domek z niewielkim ogródkiem.

Opieka Kukurudzów nad młodą matką była tym cenniejsza, że Jurek zachorował na polio. Należy pamiętać, że każda z okupacji niosła nowe zagrożenia – szerzyły się m.in.: aresztowania, deportacje w głąb Związku Sowieckiego, mordy, głód (kartki na żywność otrzymywały jedynie osoby zatrudniane przez Niemców) i choroby, wywózki na roboty do Niemiec, ludobójstwo z rąk UPA i ponownie wywózki na Sybir.

Zaufana kierownictwa AK

W krańcowo trudnych warunkach stosunkowo jeszcze młoda, bo ok. 40-letnia Maria Kukurudza, prowadziła dom (siedem osób), a zaopatrywaniem rodziny w żywność zajmował się jej najstarszy syn – Jan, który przed wojną studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a teraz zajmował się zakazaną spekulacją, czyli nielegalnym handlem. Kpr. pchor. (w 1943 r. awansowany do stopnia ppor.) Jan Kukurudza ps. Rychlik należał do bliskich współpracowników ks. Adama Łańcuckiego i Jana Ciska, a ze Zbigniewem Frońskim, bratem Marii Szadaj, w lipcu 1941 r. zorganizował brzeżańskie drużyny Szarych Szeregów. Przyjaciółka i lokatorka Kukurudzów Stanisława Wałukiewicz była zaangażowana w tajne nauczanie. Cieszyła się pełnym zaufaniem kierownictwa AK, miała cenne kontakty w Warszawie.

Stanisława Wałukiewicz

W ramach repatriacji Stanisława Wałukiewicz z synem przyjechała do Bytomia Odrzańskiego wraz z rodziną Kukurudzów. Tu przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż odnalazł ją mąż – sierż. Emil Wałukiewicz, lotnik, obrońca Warszawy w 1939 r., który zbiegł z obozu internowania w Rumunii, przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie walczył w 304. Dywizjonie Bombowym Polskich Sił Powietrznych. Uhonorowany Orderem Virtuti Militari V klasy (nr 8243) i trzykrotnie Krzyżem Walecznych, po powrocie do Polski w 1948 r. był nachodzony przez UB, zastraszany (m.in. mistyfikacją wepchnięcia go przez funkcjonariuszy pod nadjeżdzający pociąg).

Nie dał się złamać.

W Bytomiu Odrzańskim zamieszkali też Maria i Bolesław Szadajowie, a Zbigniew Froński poślubił tu swoją łączniczkę „Konwalię”. Z brzeżańskim lekarzem, legionistą, dr. med. Władysławem Morasiewiczem, organizował przychodnię przy ul. Ogrodowej.

Małżeństwo Wałukiewiczów

Maria Szadaj była w roku szkolnym 1950/51 kierowniczką tutejszej szkoły, podczas gdy Stanisława Wałukiewiczowa pracowała jako nauczycielka w Brzegu Głogowskim (później także w Bytomiu Odrzańskim). Jej mąż – Emil Wałukiewicz – zatrudnił się m.in. w bytomskiej Szczeciniarni, a potem jako nauczyciel zawodu: początkowo w bytomskiej szkole zawodowej, a później w nowosolskim „Elektryku”.

Ks. Adam Łańcucki przez całą wojnę przechowywał ukryte sztandary wojskowe i cywilne, a później przewiózł je do Chojnowa, gdzie przybył w ramach tzw. repatriacji z liczną grupą swoich parafian. Niektóre z uratowanych sztandarów były niesione w czasie pierwszej powojennej procesji Bożego Ciała w Chojnowie (20 czerwca 1946 r.), za co ks. Łańcucki został zatrzymany, a później aresztowany (parafianie złożyli się na łapówkę, dzięki której został zwolniony w lutym 1947 r. – już ciężko chory, z oznakami pobicia).

Pochówek

W PRL długo prześladowano osoby, które walczyły w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w Armii Krajowej. Dopiero teraz można ukazywać sylwetki takich bohaterów. Niestety większość z nich już nie żyje.

Grób Emila i Stanisławy Wałukiewiczów – naszym staraniem – został wpisany do Ewidencji Grobów Weteranów. Zgodnie z ustawą IPN będzie więc ponosił do 80 proc. kosztów renowacji i utrzymania grobu, a wojsko polskie zadba w święta państwowe o oddawanie honorów wojskowych bohaterskiemu lotnikowi i jego żonie. Uzgodniliśmy z Jackiem Sauterem, burmistrzem Bytomia Odrzańskiego, że 11 listopada 2021 r. zostanie poświęcony nowy nagrobek w miejscu pochówku Wałukiewiczów. Napis na płytę nagrobną, w kształcie pionowego statecznika bombowca, został ułożony przez pracowników Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Mamy nadzieję, że ta uroczystość, już z udziałem asysty honorowej wojska, zakończy okres, w którym zbiorowej pamięci trzeba przywracać postaci, jakim zawdzięczamy wolną Polskę.

Zwracamy się do wszystkich osób, które mogą poszerzyć wiedzę o życiu i zasługach dla Polski Wałukiewiczów i Frońskich, aby nawiązały z nami kontakt. Prowadzimy bowiem intensywne prace nad przygotowaniem publikacji o Emilu Feliksie Wałukiewiczu i jego rodzinie.

Dziękujemy wszystkim, którzy wzbogacili naszą wiedzę o Wałukiewiczach i Frońskich, m.in. Jadwidze Frońskiej z Kłodzka i bytomianom: radnemu Adrianowi Hołobowiczowi oraz byłemu radnemu Ryszardowi Szczygłowi.

Maria i Andrzej Perlakowie

(tytuł i śródtytuły od redakcji)

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content