Lew w wykazie skradzionych zabytków. Wyląduje na liście Interpolu?

Miejscowy lew z piaskowca, o którym znowu zrobiło się głośno po naszym tekście, został wpisany do krajowego wykazu zabytków skradzionych. Wyląduje też na liście Interpolu?

W sierpniu napisaliśmy, że radny Adrian Hołobowicz prowadzi prywatne śledztwo ws. lwa z piaskowca, który na początku XXI w. został ukradziony nieopodal ul. Kościelnej w Bytomiu Odrzańskim. – Mam nadzieję, że jak zostanie już wpisany do krajowego wykazu zabytków skradzionych, łatwiej będzie go odnaleźć, by do nas wrócił – tłumaczył radny w „Tygodniku Krąg”.

I mówił: – Ryszard Ryczkowski, regionalista i były dyrektor domu kultury, powiedział mi, że figura najpewniej pochodzi z XVII w.

Kradzież niedaleko plebanii wydarzyła się w listopadzie 2000 r. Według ustaleń Hołobowicza, który rozmawiał z policjantem zajmującym się tą sprawą, śledztwo miało charakter wielowątkowy. Dotyczyło również kradzieży podobnych figur z innych miejscowości w regionie.

Bytomski lew jest charakterystyczny: miał uszkodzony nos i ucho. Jeden z mieszkańców ubytki niedbale uzupełnił zwykłą zaprawą.

W jednym z pism radnego (a pisał do przeróżnych instytucji) czytamy: „Według przekazanych mi danych śledczy prowadzący sprawę potwierdzili fakt kradzieży oraz ustalili, że skradziony lew został przemalowany na biało [by uśpić czujność celników – wtedy Polska nie była jeszcze w strefie Schengen i odbywały się normalne kontrole na granicy] i przetransportowany jako gipsowy do Holandii wraz z innymi zabytkami skradzionymi wówczas na terenie powiatu nowosolskiego. Jest to informacja niezwykle niepokojąca, ponieważ to dzieło sztuki o dużej wartości historycznej i kulturowej dla naszej społeczności”.

„Lew jest ważnym elementem naszego dziedzictwa kulturowego, który powinien pozostać w Polsce” – pisał Hołobowicz.

Mamy dobre wieści. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowało właśnie, że figura została zarejestrowana w krajowym wykazie zabytków skradzionych pod numerem 12095.

Wydatnie pomogła w tym Kamila Domagalska, zastępczyni lubuskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Należą się jej wielkie ukłony i podziękowania. Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, z dużą pasją – chwali ją Hołobowicz.

– Jak się dowiedziałem o tym, że lew został wpisany na listę, była duża radość – zaznacza. – To się stało w końcu, po latach starań. Duża w tym rola samych mieszkańców, którzy podzielili się z nami wiedzą dotyczącą lwa.

To nie koniec. Kolejny krok? – Będziemy prosili lubuską komendę policji o wpisanie zabytku na listę Interpolu, czyli międzynarodowej organizacji policji, by można było próbować go namierzyć za granicą – zdradza radny Bytomia Odrzańskiego.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content