Kuwaczka odchodzi z Astry. „To wspaniały klub, który będę zawsze miło wspominał”

– Znalazłem dobrze płatną pracę i wyjechałem do Poznania, ale absolutnie nie skreślam sportu, tylko będę dalej grał w siatkówkę – mówi „Tygodnikowi Krąg” były już siatkarz Astry Nowa Sól, który nie ukrywa, że za klubem i miastem będzie tęsknił. Przed nim teraz kolejne wyzwania w poznańskim Energetyku

Powoli odsłaniamy karty, jeśli chodzi o skład Astry Nowa Sól na przyszły sezon. Po roku z klubem żegna się Krzysztof Kuwaczka, młody, utalentowany zawodnik.

Teraz przeprowadzi się do Poznania. – Jednocześnie zadeklarowaliśmy mu, że jeżeli będzie miał taką chęć, może za rok do nas wrócić – mówi prezes Astry Przemysław Jeton. – Nie było nam dane długo współpracować, a szkoda, bo byliśmy z postawy Krzysztofa bardzo zadowoleni. Trenerzy mówili, że do każdego treningu bardzo mocno się przykładał. Był solidny, pracowity, chętny do rozwijania swoich umiejętności, ale zawsze jednak delikatnie w cieniu tych bardziej doświadczonych zawodników. W nowym klubie ma już powiedziane, że będzie dostawał więcej szans na grę, ma być podstawowym siatkarzem. W jego wieku to jest bardzo ważne: zbieranie boiskowego doświadczenia w meczach. Rozstajemy się w bardzo dobrych relacjach. Bardzo dziękujemy Krzysztofowi za godną postawę w ciągu ostatniego sezonu, za każdy litr potu wylany na treningach i w meczach. Życzymy my powodzenia. Nie mówimy „do widzenia”, tylko być może „do zobaczenia” w niedalekiej przyszłości. Trzymamy za niego kciuki.

***

Mateusz Pojnar: Skąd się wzięła pana decyzja o wyjeździe z Nowej Soli?

Krzysztof Kuwaczka: Złożyły się na to życiowe okoliczności: znalazłem dobrze płatną pracę i wyjechałem do Poznania, ale absolutnie nie skreślam sportu, tylko będę dalej grał w siatkówkę w tutejszym drugoligowym klubie Enea Energetyk.

Nie żal wyjeżdżać z Nowej Soli? Pan się tu zadomowił.

Bardzo żal, bo mocno się zżyłem z tym miastem, z drużyną. W klubie była bardzo rodzinna atmosfera. Mam bardzo dużo dobrych wspomnień związanych z Astrą i na pewno będę za chłopakami tęsknił, podobnie jak za sztabem szkoleniowym.

Bo naprawdę wszystko było świetnie zorganizowane, wszyscy mieli bardzo profesjonalne podejście do tego, co robimy. Nie mogę na temat Astry powiedzieć niczego złego, to wspaniały klub, który będę zawsze miło wspominał.

Rodzinę pan zabiera ze sobą?

Rodzina zostaje [uśmiech]. Są bardzo zakochani w Nowej Soli. Powiedzieli: nie, nie ma mowy, zostajemy tutaj! I zapuszczają w mieście korzenie.

To może i małe miasto, ale szybko i dynamicznie się rozwija, uzależnia od siebie i trudno mi je opuścić.

Jak pan zapamięta ten pobyt w Astrze? To był chyba dobry rok, choć pewnie jest niedosyt po play-offach?

Niedosyt z pewnością jest, bo zawsze jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. W fazie zasadniczej wygraliśmy dużo meczów. Żagań to dobry przeciwnik, który jest na podobnym poziomie do Astry.

Mecze z Sobieskim były wyrównane i szkoda, że nam się nie udało. Można powiedzieć, że nie brakowało wiele do tego, żebyśmy doszli dalej w tych play-offach.

W pewnym momencie coś poszło nie tak i trudno teraz to oceniać. Na pewno na dziś trzeba spokojnie usiąść i zastanowić się, dlaczego nie awansowaliśmy.

Wiadomo: czasem rywale mają tzw. dni konia, a z drugiej strony też jest tak, że nie wszystko można wygrać. Trzeba się czasem pogodzić z porażką.

Jak pan myśli: w przyszłym sezonie Astra będzie mocniejsza? Uda się jej awansować do wymarzonej I ligi?

Prezes Przemysław Jeton na pewno będzie dobrze planował przyszły sezon i do zespołu dołączą nowi zawodnicy, którzy mogą pomóc Astrze osiągnąć ten cel. Wydaje mi się, że jeżeli nie awansują, to na pewno dojdą do finałów play-offów i będą walczyć o I ligę do końca.

Każda piłka jest na wagę złota i siatkarze wiedzą, że to nie jest już granie o pietruszkę, tylko trzeba przykładać się i grać na najwyższym poziomie.

Już na koniec: jakie sportowce cele teraz przed panem?

Będę chciał nakarmić się adrenaliną, która będzie wokół siatkówki w Poznaniu: nowy klub, nowi koledzy, bardzo młody skład.

Dla mnie ważne jest to, że zmieniam pozycję – teraz będę atakującym, poczuję się bardziej swobodnie z tą moją lewą ręką.

Tak że dużo zmian mnie czeka. Zobaczymy, co przyniesie sezon 2021/2022. Jestem dobrej myśli!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content