Jakub Roszak jest niemożliwy. Szybko rozwija się w judo, ma medal mistrzostw Polski

Jakub Roszak brązowym medalistą Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Białymstoku! – Teraz chwila oddechu, uspokojenia emocji i wchodzimy na matę, żeby osiągać nowe, jeszcze większe sukcesy – podkreśla trener Ipponu Kożuchów Grzegorz Bączykowski

Droga do trzeciego miejsca w Polsce nie była łatwa. – Pierwszy kontrolny start na pucharze Polski w Piasecznie nie poszedł po naszej myśli – przyznaje Grzegorz Bączykowski, trener kożuchowskiego Ipponu. – Kuba przegrał tam pierwszą walkę i odpadł z turnieju. Taki mocny zimny prysznic. Po tej porażce ustaliliśmy jasny cel, jakim był właśnie start na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. W judo nie ma pewniaków, każdy może wygrać z każdym.

Przygotowania Jakuba Roszaka składały się z czterech-pięciu jednostek treningowych w tygodniu. I z campu albo zawodów w weekend. – Zaczęliśmy sporo jeździć: camp w Teplicach, w Poznaniu, co środę randori u naszych przyjaciół w Olimpie Nowa Sól. Wszystkie zawody, w których Jakub mógł startować – wspomina trener Bączykowski.

Każdy start kończył się złotem. W Ipponie wiedzieli, że idą we właściwym kierunku. Dołożyli treningi personalne, refleksu, pracę nad wytrzymałością. – Jakub naprawdę poświęca cały swój czas dla tego sportu – chwali swojego zawodnika Grzegorz Bączykowski. – Jest pracowity, ambitny i – co najważniejsze – systematyczny. Jest na każdym treningu i zgłasza się na każdy wyjazd, dlatego ukłony i podziękowania dla rodziców.

Start w Białymstoku mógł nie dojść do skutku przez awarię auta za Warszawą, ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze i Jakub Roszak szczęśliwie dotarł na miejsce, zarejestrował się i zważył.

Mistrzostwa Polski zaczął od walki z zawodnikiem gospodarzy. Szybko i pewnie ją wygrał. – Drugą walkę toczył z późniejszym zwycięzcą jego kategorii wagowej i ten pojedynek przegrał – opowiada Bączykowski. – Dwa kolejne zwyciężył pewnie, ale to nie były łatwe walki.

W starciu o brązowy medal Jakub pokonał judokę, z którym wcześniej trzy razy przegrywał. – Stres na pewno był duży – podkreśla trener Bączykowski. – Tym razem dobra taktyka i rozmowa trenerska zadziałały.

– Chciałbym podziękować Darkowi Giedziunowi i całemu teamowi Pomarańczowych za wspólne przygotowania i za to, że dla Kuby zawsze było miejsce, jeśli chodzi o wyjazdy na zawody czy campy – zaznacza Grzegorz Bączykowski. – Teraz chwila oddechu, uspokojenia emocji i wchodzimy na matę, żeby osiągać nowe, jeszcze większe sukcesy.

Brawo, Kuba! Brąz w finałach OOM to duża rzecz.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content