Po MFC 21: Gołębiowski obwieszony pasami!

W walce wieczoru Michał Gołębiowski pokonał po pięciorundowej batalii Dominika Prchala i nadal jest mistrzem organizacji Tomasza Makowskiego! Dodatkowo zgarnął tytuł zawodowego międzynarodowego mistrza Polski

21. odsłona gal Makowski Fighting Championship odbyła się w sobotni wieczór (30 września) w hali Centrum Rekreacyjno-Sportowego w Zielonej Górze.

W turnieju K-1 pro-am 71 kg, którego stawką był pas mistrza Polski, wzięli udział Kamil Dychała, Szymon Mątewski, Paweł Kozak i Krzysztof Olkowski. Wygrał Dychała, reprezentant UKS Korio Gym Ruszów.

Oprócz panów walczyły panie. W karcie głównej Dominika Chabiniak ograła w ringu Alinę Hansel.

Emil Operchał wygrał z Gerardem Zarębskim, Marcin Maracz z Mateuszem Tratkiewiczem, Krystian Bajerski z Dawidem Gąsiorkiem, Tomasz Krysiak z Miłoszem Westfalem, a Maciej Zembik z Tomasem Pelantem.

Nas szczególnie interesowały dwie walki podopiecznych trenera Tomasza Makowskiego z Maku Gym: Dawida Rożaka i Michała Gołębiowskiego.

Rożak bił się z Szymonem Dałkiem. – Dawid to pracowity chłopak, który na mistrzostwach Polski stoczył świetny pojedynek z najlepszym zawodnikiem w kraju w tej kategorii. Jest w świetnej formie – mówił nam przed walką „Maku”.

Ostatecznie Rożak przegrał z mocnym Dałkiem, który na co dzień trenuje w Khroo Gym Łowicz. Walka odbyła się na zasadach K-1 w kategorii 81 kg.

Nowosolanin Michał Gołębiowski zmierzył się w walce wieczoru w kategorii 60 kg z Dominikiem Prchalem ze Spejbl Gym Praga. Stawką był pas mistrza MFC, który Gołębiowski dzierżył, ale i tytuł zawodowego międzynarodowego mistrza Polski.

– To może być jedna z najtrudniejszych walk Michała – oceniał na naszych łamach trener Makowski. – Po raz pierwszy czeka go pięciorundowy pojedynek, ale jest dobrze przygotowany. Cały okres przygotowawczy przebiegł bardzo pozytywnie. Michał jest kadrowiczem, za nim wiele zgrupowań, był także na obozie z trenerami Witoldem Kostką i Łukaszem Rambalskim, sparował z Maćkiem Zembikiem czy zawodnikami Armii Polkowice. Jego ostatnie starty pokazały rozwój. Pozostaje nam tylko czekać na sobotni wieczór. To jest walka, wiele może się wydarzyć, ale będzie dobrze.

I było! „Michu” w sobotę pokonał swojego rywala po batalii na pełnym dystansie. Sędziowie byli jednogłośni. Brawo, Michał!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content