Dyskutowali o dozametowskiej hałdzie i wysypisku

Toksyczna hałda odpadów po Dozamecie i rekultywacja wysypiska w Bobrownikach – te tematy wzbudziły dużo emocji podczas sesji rady powiatu i obrad połączonych komisji rady powiatu nowosolskiego

Podczas komisji mecenas Barbara Sienkiewicz przypomniała, że hałdę odpadów niebezpiecznych w Nowej Soli usadowiono na pięciu działkach o powierzchni ok. 1,6 hektara, będących w użytkowaniu wieczystym skarbu państwa. – Spółka zarządzająca terenem jest w likwidacji od 2009 r. Prowadzone są dwa postępowania w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze o rozwiązanie użytkowania wieczystego. Całość prowadzi Prokuratoria Generalna, a dokumenty wychodzą z Wydziału Geodezji starostwa. Sprawa trafiła do sądu – podkreśliła mecenas.

Sienkiewicz mówiła też, że od lutego zeszłego roku wysyłane są pisma do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Zielonej Górze o przeprowadzenie badań. Udało się też umieścić w planie gospodarki odpadami województwa lubuskiego na lata 2020-2026 informację dotyczącą hałdy. – Przy Ministerstwie Klimatu działa zespół ds. terenów zdegradowanych. Występowaliśmy dwukrotnie z prośbą o ujęcie hałdy w pracach tego zespołu. Nie dostaliśmy odpowiedzi – dodała mecenas.

Kolejne badania hałdy

Starostwo poprosiło o pomoc Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Z odpowiedzi wynika jednak, że dopiero po uregulowaniu spraw własnościowych można sięgnąć po rządowe środki na posprzątanie terenu. Działania koordynuje zespół w starostwie. W listopadzie 2021 r. urzędnicy próbowali umieścić hałdę w wykazie potencjalnych historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi, co ma ułatwić pozyskanie funduszy na jej usunięcie. Zapytania ofertowe na badanie powierzchni ziemi wysłano do trzech firm. Odpowiedziała jedna, która za usługę zażyczyła sobie 361 tys. zł. Bez badań nie ma mowy o wpisaniu do wspomnianego wykazu. WIOŚ zadeklarował ponowne badania hałdy w pierwszym kwartale tego roku.

O doprecyzowanie sprawozdania poprosił radny Przemysław Ficner (PiS). – Otrzymaliśmy zestawienie działań starostwa w sprawie hałdy od 17 lutego 2021. Co zrobiono od grudnia 2018 r.? – pytał.

Mecenas Sienkiewicz zapewniła, że uzupełni zestawienie.

– Hałda była też za pana kadencji – przypomniała i dodała:

– Zależy nam na tym, aby działać na bieżąco.

Informacje w sprawie rekultywacji składowisk odpadów w Bobrownikach przekazał wicestarosta Waldemar Wrześniak. – Na terenie nieczynnego składowiska w Bobrownikach przedsiębiorca od maja 2020 r., po zmianie organizacji ruchu od ul. Wiśniowej, wstrzymał rekultywację. Do października 2021 r. procedowano wniosek w zakresie zmian wydanej decyzji starosty na odzysk i przetwarzanie odpadów w ramach zamknięcia i rekultywacji składowiska – wyjaśnił.

– Wniosek spółki Rekultywacja Odra Bobrowniki wielokrotnie zmieniano i przypieczętowano w czerwcu 2021 r. porozumieniem burmistrz Otynia z przedsiębiorcą. A to było podstawą do zmian naszej decyzji – uzupełnił W. Wrześniak dodając, że starostwo we wrześniu zeszłego roku zaplanowało spotkanie z przedstawicielami spółki, Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, urzędu marszałkowskiego, burmistrz Otynia i Bogumiłą Gramzą, radną powiatu. Spotkanie odwołano, bo, jak stwierdził wicestarosta, tylko radna i przedstawiciel marszałek byli nim zainteresowani. 21 września spółka złożyła ostateczną wersję wniosku w sprawie decyzji starosty, uwzględniając porozumienie między spółką Odra Bobrowniki i gminą Otyń. Starostwo czeka teraz na reakcję przedsiębiorcy.

„Nie niszczymy środowiska”

Radny Grzegorz Zwarycz miał duże wątpliwości. – 29 października zmieniono decyzję starosty na odzysk odpadów. Ale nie uwzględniono w niej dawkowania ilości odpadów komunalnych od tworzenia warstwy biologicznej. Brak tego parametru może doprowadzić do nadużyć w stosowaniu osadów. W jakości odpadów bierze się pod uwagę zawartość fosforu i azotu w osadach ściekowych. Jest ryzyko przenawożenia i niekorzystnego wpływu na nasadzenia. Dlaczego starosta nie poprosił podmiot zajmujący się rekultywacją o przedstawienie zapotrzebowania na azot dla przyszłych nasadzeń? – mnożył pytania radny.

Waldemar Wrześniak tłumaczył, że zadania związane z rekultywacją mają zupełnie inny charakter niż te związane z nawożeniem osadami ściekowymi gruntów. Jego zdaniem taką opinią prawną posługują się SKO i Związek Powiatów Polskich, kierując się ekspertyzą specjalistów z zakresu ochrony środowiska.

Wrześniak i Zwarycz wdali się w polemikę. – Naszym celem jest poprawa środowiska, a nie jego niszczenie. Przewidujemy nasadzenia – skwitował wicestarosta.

(kr)

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content