Na poczcie zabrakło empatii?

– Pani powiedziała mi z okienka, że nie wyda listu, bo musi osobiście stawić się córka i podpisać odbiór. Tylko że ona jest chora, nie może się podpisać – opowiada Janusz Petrus, ojciec niespełna 18-letniej Zuzanny, która jest osobą niepełnosprawną

– Przyszedłem się trochę pożalić na naszą pocztę – powiedział na początku naszej rozmowy w redakcji Janusz Petrus. Odwiedził nas z żoną Bogusławą i córką Zuzanną. Zuza jest niepełnosprawna, porusza się na wózku.

– Było tak: listonosz nie zastał nas w domu, czasami jeździmy z Zuzią choćby na rehabilitację, więc zostawił mi w skrzynce awizo – opowiadał pan Janusz. – Córka nie ma jeszcze 18 lat, poszedłem na pocztę odebrać za nią list. Tam pani powiedziała mi z okienka, że go nie wyda, bo musi osobiście stawić się córka i podpisać odbiór. Tylko że ona jest chora, nie może się podpisać.

Rzecz miała miejsce w oddziale poczty przy ul. Piłsudskiego. Dwa dni później ojciec poszedł tam ponownie, już z Zuzią. Pani z okienka, jak to określa, podał dowód osobisty córki i orzeczenie o niepełnosprawności.

– Powiedziałem jej ponownie, że córka nie jest w stanie podpisać odbioru – wspomina tę sytuację. – Zuzia dużo rozumie, ale nie może pisać. Pracownica zadzwoniła do naczelniczki, a ona stwierdziła, że ma nie wydawać listu. Zostaliśmy z niczym. „Ktoś musi podpisać” – stwierdziła. Ale dlaczego mam to teraz zrobić, skoro jak chciałem podpisać jako rodzic za pierwszym razem, to zgody nie było, bo list jest z sądu. To są dodatkowe kłody rzucane pod nogi. Chciałbym, żebyście to opisali, żeby w przyszłości osoby niepełnosprawne i ich rodzice nie doświadczali takich przykrych sytuacji. Bo one są żenujące.

Zaprawieni w bojach

Podobną już kiedyś przeżyli. – To też była przesyłka z sądu, dostaliśmy ją w trójkę – opowiada pani Bogusława. – Mąż w sądzie zwracał uwagę na to, że Zuzia jest niepełnosprawna i nie będzie mogła podpisać odbioru. Sędzia powiedział, że naczelnik powinien wydać list, bo dziecko jest niepełnoletnie, a my jesteśmy prawnymi opiekunami.

Rodzice Zuzi wszczęli procedurę o jej ubezwłasnowolnienie. Ono w takich szczególnych przypadkach przynosi wiele ułatwień, np. w kontakcie z urzędami. Sprawa trafiła do nowosolskiego sądu. I właśnie tego dotyczył feralny list.

Petrusowie zaznaczają, że ludzie w takich sytuacjach powinni być bardziej wrażliwi. Bo rodzice osób niepełnosprawnych ciężko mają na co dzień i nie potrzeba im dodatkowych przykrości.

– Pomóc państwu zjechać wózkiem na dół? – pytam, gdy skończyliśmy już rozmowę.

– Nie, dziękujemy, poradzimy sobie z tymi schodami – odpowiedzieli rodzice Zuzi. – Jesteśmy już zaprawieni w bojach.

„ To nie wynikało z braku empatii”

W tej sprawie wysłaliśmy pytania do rzecznika prasowego Poczty Polskiej.

„Zgodnie z rozporządzeniem ministra sprawiedliwości ws. szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym osobą uprawnioną do odbioru przesyłki złożonej w placówce pocztowej adresowanej na osobę fizyczną jest: adresat, przedstawiciel ustawowy adresata i pełnomocnik pocztowy” – pisze biuro prasowe poczty.

Dalej czytamy: „Pocztę Polską obligują powyższe zapisy, dlatego przesyłka nie została wydana dorosłemu domownikowi, w tym przypadku ojcu adresatki przesyłki, bo nie był on osobą upoważnioną do odbioru”.

Jednocześnie biuro prasowe przyznaje: „(…) adresatka odbierając przesyłkę mogła złożyć nieczytelny podpis, a pracownik Poczty Polskiej powinien wydać jej wskazaną przesyłkę. W opisanym przypadku (nieczytelny podpis lub jego brak) pracownik powinien na urządzeniu mobilnym w nawiasie uzupełnić czytelnie imię i nazwisko odbiorcy przesyłki oraz podać przyczynę braku możliwości złożenia podpisu”.

Poczta zapewnia, że „brak wydania przesyłki nie wynikał z braku empatii pracowników Poczty Polskiej, lecz był spowodowany nerwową atmosferą, która była bardzo niekomfortowa dla obu stron”. „Nadmieniamy również – czytamy dalej – że wielokrotnie pracownicy placówek pocztowych wykazują się zrozumieniem i chęcią udzielania pomocy w załatwianiu wszelkich spraw zgłoszonych przez klientów”.

Swoje odpowiedzi biuro prasowe puentuje zdaniem, że „działanie pracowników Poczty Polskiej nie miało na celu utrudnienia odbioru przesyłki, lecz działanie zgodnie z przepisami”.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content