Polonia Kiełcz i Thrash Attack Lipiny nad finansową przepaścią

W niedzielę w Kiełczu było smutno. Miał odbyć się mecz pożegnalny pomiędzy Polonią a Thrash Attackiem Lipiny. Wszystko w związku z zapowiedzią wójt gminy wiejskiej, że pieniądze na działalność dostaną tylko te kluby, które pracują z dziećmi i młodzieżą.

Przy braku wsparci z gminy oznacza to jedno: śmierć piłki w takich wsiach jak Kiełcz czy Lipiny, gdzie mecz piłkarski był okazją do zebrania się ponad setki mieszkańców, by oglądnąć mecz.
Czy pomysł wójt jest zły? W zasadzie jest szlachetny: szkolmy młodzież, zapewniajmy im zajęcie. Co jednak, gdy w tak małych wsiach nie ma tej piłkarskiej młodzieży? Ponadto, koni nie zmienia się w środku przeprawy przez rzekę, a w połowie sezonu klasy B są oba kluby.

– To dla nas wyrok – mówią działacze klubów z Kiełcza i Lipin

Piotr Pantera i Eugeniusz Pala, szefowie obu klubów, nie kryją załamania. Są rozczarowani. Zaznaczają, że nigdy w historii taka sytuacja nie miała miejsca. – Złożyliście dokumenty na konkurs? – Tak. Ale nie sądzę, że coś z tego wyjdzie – odpowiada Pantera.

Do 24 marca można było w gminie zgłosić konkursowe dokumenty. W tym tygodniu ma zapaść rozstrzygnięcie. W niedzielę na meczu pojawił się Darek Kawszyn z nowosolskiego Podokręgu LZPN. – Panowie, apeluję, dograjcie chociaż do końca ten sezon, bo posypią się całe rozgrywki, cały terminarz, ponadto za wycofanie zespołu w trakcie sezonu są kary – mówił D. Kawszyn.

Zdecydowano, że te trzy miesiące kluby spróbują przeżyć za swoje, za składkowe od zawodników – by mieć na sędziów, na wyjazdy, na pranie strojów. D. Kawszyn obiecał pomóc, będzie na mecze do Lipin i Kiełcza wysyłał jednego sędziego, a nie trzech, by zminimalizować koszta. I za to trzeba im bić brawo.

Proponuję przy okazji każdego z meczów tych zespołów robić wśród kibiców zrzutkę. Sam mogę chodzić z puszką.

Na marginesie. Czytałem informacje o konkursie w BIP urzędu gminy. Co jest tam najciekawsze? W punkcie III „Termin i warunki realizacji zadania” wyczytamy, że „szczegółowe terminy realizacji zadań zawarte zostaną w umowie zawartej pomiędzy oferentem a Gminą Świdnica reprezentowaną przez wójta”.  Panowie, może zatem nie ma się o co martwić, bo chodzi nie o naszą gminę?

Czekamy, jak sprawa się rozstrzygnie. Wrócimy do niej za tydzień.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *