Czarni przełamują się na liderze (galeria zdjęć)

Czarni RudnoMieszko Konotop 3:0 (1:0)
Bramki: Boruszewski 45’, Borowski 75’, Świeczkowski 80’

Wyniki kolejki i tabela:

Pogoń Przyborów – Dąb II Przybyszów 3-0
Avia Siedlnica – Orzeł Szlichtyngowa 1-1
Drzonkowianka Racula – Cargovia Kargowa 2-2
Sparta Łężyca – Piast Parkovia Trzebiechów 2-1
Czarni RudnoMieszko Konotop  3-0
Chynowianka Zielona Góra – Błękitni Lubięcin 4-2
Ikar Zawada – MKS Nowe Miasteczko  4-0

1.     Mieszko Konotop    59    85-27
2.     Drzonkowianka Racula    43    62-33
3.     Sparta Łężyca    40    69-43
4.     TKKF Chynowianka    36    61-47
5.     Czarni Rudno    35    55-35
6.     Ikar Zawada    34    65-41
7.     Dąb II Przybyszów    31    47-50
8.     MKS Nowe Miasteczko    31    38-43
9.     Błękitni Lubięcin    31    51-58
10.   Orzeł Szlichtyngowa    26    38-58
11.    Avia Siedlnica    23    50-78
12.    Pogoń Przyborów    21    49-59
13.    Piast Parkovia     17    26-72
14.    Cargovia Kargowa    14    26-78

Warto na chwilę wrócić do środowego meczu Mieszka Konotop z Chynowianką Zielona Góra. Był to zaległy mecz 13 maja, Mieszko Konotop przypieczętował swój awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

To spotkanie w Konotopie 4:2 wygrali gospodarze, czym potwierdzili fakt awansu z klasy A do klasy okręgowej. Do końca rozgrywek w klasie A pozostało przed weekendem pięć kolejek, a zespół Krystiana Głowani miał 17 punktów przewagi nad drugą w tabeli Drzonkowianką. Ta przewaga gwarantowała pewny awans Mieszka do okręgówki, bez względu na wyniki kolejnych meczów.

Czarna wiosna Czarnych

Podopieczni Sebastiana Bugajewskiego mają jedną z najsłabszych wiosen w historii klubu. W ośmiu wiosennych meczach zespół ugrał tylko jeden punkt, aż siedem razy przegrywał. Czarnym ewidentnie nie szło, brakowało szczęścia, wiele z tych wiosennych porażek nie powinno mieć miejsca, przegrywali wygrane mecze, tracili kluczowe bramki po strzałach życia rywali, nie wykorzystywali setek, w tym rzutów karnych.

Rozmawialiśmy o tym przed meczem z trenerem Bugajewskim. Że czasem tak jest, że wszystko sprzysięga się przeciw. – Dziękuję Bogu, że my jesienią ugraliśmy tyle punktów, bo teraz nie wiem, co by się u nas działo – mówił S. Bugajewski. Faktycznie, gdyby nie zaliczka z jesieni, kiedy to Czarni ugrali 31 punktów i byli wiceliderem, dziś zespół byłby w katastrofalnym położeniu.

Przed sobotnią potyczką, z zespołem, który właśnie wywalczył sobie awans, gospodarze faworytem nie byli, co pokazała choćby pierwsza połowa.
Lekki uśmiech trenera Bugajewskiego, kiedy na chwilę przed meczem powiedziałem kurtuazyjnie, że może przyniosę farta, mówił bardzo dużo.

Gol w końcówce pierwszej połowy

W sobotę Mieszko do Rudna przyjechał w okrojonym zestawie, na liście zawodników figurowało 14 nazwisk. Goście nie przypuszczali chyba, że z tak kulejącymi wiosną Czarnymi będą mieli takie problemy.
Już w 5. minucie po bardzo dobrze bitym rogu przez Jędraszaka Boruszewski soczyście pacnął głową, tuż nad poprzeczką. Dwie minuty później po akcji prawą stroną obok bramki uderzył Bławuciak.
Odpowiedź gości to dopiero 24. minuta, wrzutka z prawej strony, Wojtyś próbuje trafić z powietrza z pierwszej piłki, ale nie trafia czysto i piłka mija bramkę Sochackiego.

W 30. minucie niemal kopia sytuacji z 5. minuty, znów rożny, znów głowa Boruszewskiego, znów minimalnie nad poprzeczką. W 41. minucie strzelał Jędraszak, ale z nieprzygotowanej piłki i spudłował. Minutę później próbował Artur Kmiećkowiak, ale w bramkę nie trafił.
W końcu wpadło, w 45. minucie przytomnie zachował się w polu karnym Boruszewski i mieliśmy 1:0.
Bezsprzecznie lepiej w organizacji gry wyglądał Mieszko, na zespół aż przyjemnie się patrzyło. Dużo fajnej gry, szybkiej gry, widać na grze tego zespołu fachową rękę, są po prostu bardzo fajnie poukładani i  z pewnością robili w sobotę lepsze wrażenie. Ale za wrażenia, choćby nie wiadomo jak wspaniałe, punktów nie ma. Czarni grali na tle rywala dosyć siermiężnie, ale raz: mieli tych akcji więcej, dwa: dobrze rozbijali pomysły rywala.

W oczekiwaniu na kontry

Po prowadzeniu 1:0 nie wypada zespołowi pokroju Czarnych specjalnie się szarpać. Zresztą Mieszko wszystko, co w tym sezonie miał ugrać, ugrał właściwie już w środę. Choć na boisku pojawił się trener Krystian Głowania, by ratować zespół przed porażką, by odczarować bramkę Czarnych, konotopianom nie pomógł nawet trener. Druga połowa to rzadkie sytuacje, gra w środku boiska i czekanie Czarnych, by rywal się odkrył i nadział na kontrę.

I tak właśnie stało się w tym meczu dwukrotnie. W 75. minucie prostopadłą piłkę na połowę rywala dostał Borowski, podwiózł piłkę kilkanaście metrów i widząc wychodzącego z bramki Błoszyka podciął piłkę nad bramkarzem Mieszka i trafił do siatki na 2:0. W 80. minucie było po meczu. Akcja Czarnych zaczyna się na własnej połowie, zagranie do boku, odważny rajd Świeczkowskiego, pierwsza próba strzału obroniona, ale dobitka głową już znajduje drogę do siatki. W tym meczu już nic nie miało prawa się zmienić. Tak też zostało. Czarni Rudno przełamali się tej wiosny na liderze z Konotopu.

Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *