„Chiński wirus”, czyli Krzysztof Koziołek tropi fake newsy

Zakończył się miesiąc kryminalny w nowosolskiej bibliotece. Ostatnim autorem, który gościł w Galerii pod Tekstem, był nowosolanin Krzysztof Koziołek promujący swoją najnowszą książkę „Chiński wirus”

– Dziś spotkanie z trudno mi powiedzieć jaką osobą. Z wizjonerem? Jasnowidzem? – tymi słowami dyrektor biblioteki Tomasz Jędraszak rozpoczął wieczór autorski z Krzysztofem Koziołkiem w roli głównej. – Musicie państwo uwierzyć na słowo, nie umawialiśmy się na nic z panem dyrektorem – żartował pisarz.

Jak powstawał „Chiński wirus”?

Opowieść o tym, jak powstała jego najnowsza książka, Krzysztof Koziołek zainicjował od podania widzom definicji kryminału skandynawskiego. – Rasowy kryminał skandynawski to taki, w którym intryga jest mniej ważna, a najważniejsze jest dobro społeczne. Dlaczego o tym mówię? Z uwagi na to, co się dzieje na świecie – podkreślił pisarz. – Spotkaliśmy się z okazji premiery thrillera „Chiński wirus”, który powstał w dość niecodziennych okolicznościach na przełomie marca i kwietnia, kiedy to szaleństwo nas dopadło i – jak widać – dalej trzyma nas mocno za gardło. Mam nadzieję, że nastąpi nagły twist, czyli zmiana akcji.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media