Wójt Bojko wyrzuciła ze świetlicy wolontariuszy zbierających dary dla Ukrainy

– Kazała nam „zabierać te szmaty”. To chyba pierwszy samorządowiec w Polsce, który się tak zachował. Jestem w szoku. I tak po ludzku jest mi po prostu przykro – przyznaje Marcin Walasek, który od pierwszych dni wojny organizuje pomoc dla Ukrainy

Walasek tłumaczy, że nie mógł pozostać obojętnym na krzywdę Ukraińców. I dlatego na swoim facebookowym profilu zaapelował o przynoszenie darów na parking w Parku Krasnala.

Nowosolanie po raz kolejny pokazali, że nie są im obce słowa empatia i solidarność. Lawina pomocy ruszyła. Mieszkańcy przynieśli koce, śpiwory, pościel, ręczniki, karimaty, materace, poduszki i termosy oraz środki higieniczne i czystości: pampersy, podpaski, maseczki, mydła, szampony, żele pod prysznic i wiele innych.

I starsi, i młodsi przytargali ciężkie torby z kaszą, ryżem, makaronem, bandażami, plastrami, apteczkami, środkami przeciwbólowymi i tak dalej.

Darów było tyle, że trzeba je było przetransportować i dokonać selekcji, bo nie wszystkie rzeczy nadawały się do przekazania uchodźcom z Ukrainy. Niektóre były np. przeterminowane czy podarte. Wybór padł na świetlicę wiejską w Lubieszowie, którą opiekuje się gmina wiejska Nowa Sól.

Miały łzy w oczach

– W niedzielę 28 lutego poprosiłem wójt Izabelę Bojko o klucz i go dostałem – mówi Marcin Walasek. – Ale w poniedziałek 1 marca, kiedy już zmagazynowaliśmy w świetlicy mnóstwo niezbędnych rzeczy dla skrzywdzonych ludzi, pracownik polecił nam ją opuścić. A wyraźnie zdenerwowana pani wójt kazała nam się wynosić i zabierać ze sobą, jak się wyraziła, „te szmaty”. Zagroziła też, że jeśli jej nie posłuchamy, wezwie policję. To chyba pierwszy samorządowiec w Polsce, który się tak zachował. Jestem w szoku i tak po ludzku jest mi po prostu przykro, że ktoś próbuje zdyskredytować naszą pracę. Najbardziej żal mi tych wolontariuszy o wielkich sercach, którzy zostawili wszystkie codzienne zajęcia, by pomagać ludziom uciekającym od kul i całego tego wojennego koszmaru. I wręcz się we mnie gotuje, kiedy myślę o matkach z maleńkimi dziećmi przyjeżdżających do Polski z małą reklamówką, bez ubrań i jedzenia – złości się pan Marcin.

Wspomina o łzach 20 wolontariuszek. Nie mogły zrozumieć, jak można zapomnieć o empatii i solidarności z potrzebującymi. Marcin Walasek dziękuje za pomoc urzędowi miasta w Nowej Soli i prezydentowi Jackowi Milewskiemu za udostępnienie na magazyn rzeczy pomieszczenia przy ul. Bohaterów Getta 9. To tam odbywa się pakowanie i selekcja darów dla Ukraińców.

Jedną z wolontariuszek jest Małgorzata Jur, która nie kryje rozczarowania. – Serce mi się kraje, kiedy myślę o tym, że ktoś tak źle zrozumiał nasze dobre intencje – wzdycha.

Pani Małgorzata skrzyknęła się ze znajomymi na Facebooku, by nieść pomoc uchodźcom na miejscu. Bo – jak tłumaczy – większość akcji dla Ukrainy polega na wysyłce lekarstw, żywności i ubrań na tereny objęte wojną. Tymczasem do Nowej Soli przybywają mamy z dziećmi – głodne, przestraszone i bezradne. – One cieszę się z drobnostek: z prześcieradła, kołdry czy termosu – przekonuje Małgorzata Jur. – Przy sortowaniu i pakowaniu produktów pracują ze mną panie z Nowej Soli, Zielonej Góry, Przyborowa i Otynia. Staramy się wręcz spełniać życzenia. I jeżeli na Facebooku przeczytamy, że potrzebnych jest np. więcej zabawek dla maluszków, staramy się najszybciej zrealizować „zamówienie”. Przeciwności losu nas nie załamały – zapewnia.

Dlaczego wolontariusze musieli opuścić świetlicę w Lubieszowie? Są wściekli, bo dowiedzieli się, że Izabela Bojko wynajęła ją komuś… na imprezę.

Sprawdziliśmy to. W sobotę żadnej imprezy okolicznościowej tam nie było.

Bojko pisze o „celach politycznych”

Już w piątek wójt Izabela Bojko wydała oświadczenie w tej sprawie.

„Nie mam nic przeciwko niesieniu pomocy potrzebującym! W gminie został powołany koordynator, skontaktowaliśmy się z sołtysami, otworzyliśmy świetlice i przyjęliśmy zasady pomocy humanitarnej ustalone przez Wojewodę. We wszystkich miejscowościach pomoc odbywa się w sposób właściwy. Niestety, gdy podjęłam decyzję o usunięciu nowosolskiego przedsiębiorcy ze świetlicy w Lubieszowie w celu uporządkowania bałaganu do takiego stanu, aby mieszkańcy również mogli gromadzić tam zebrane przez siebie dary (tak jak w innych miejscowościach), w sieci rozpętała się nagonka na moją osobę. Przykre jest to, że nawet sytuacja związana z nieszczęściem ludzi mieszkających w Ukrainie wykorzystywana jest do celów politycznych” – napisała wójt na gminnym Facebooku.

Co na to Marcin Walasek? – W naszych działaniach nie było żadnej polityki. To oddolny zryw mieszkańców, którzy wykazali się dobrą wolą – ucina Walasek.

A może powody polityczne zobaczyła w tym wszystkim sama wójt, bo wśród wolontariuszy była m.in. radna Monika Ostrowska i członkinie rady sołeckiej, z którymi Bojko jest skonfliktowana?

Mariusz Pojnar, (kr)

Na granicy porażki [KOMENTARZ]

Cofnijmy się o kilka lat. Były słowa o „niewyparzonej mordzie” autorstwa wójt Izabeli Bojko, skierowane do radnej Moniki Ostrowskiej z Lubieszowa. Było też wyłączanie mikrofonu Ostrowskiej podczas sesji przez służby wójt czy ostentacyjne wychodzenie z sali obrad, kiedy radna z Lubieszowa zabierała głos.

Był również pokaz siły i potraktowanie z góry mieszkańców Przyborowa, którzy protestowali przeciw wycince dębów. Do Leona Machalskiego, który od samego początku bronił drzew i mówił wójt, że się do nich przywiąże, Izabela Bojko drwiąco powiedziała: „Widzę, że skończyliśmy”. Mimo że konserwator, inne służby i ekologiczne stowarzyszenia podkreślały, że to dewastacja środowiska i niszczenie dziedzictwa, bo te dęby miały po 150 lat. Wójt i tak wiedziała swoje.

Nie tak dawno Bojko podjęła niezrozumiałą decyzję o zlikwidowaniu cmentarza we Wrociszowie. Najpierw koparki na jej zlecenie jeździły po poniemieckich szczątkach, potem konserwator mówiła o niszczącym charakterze prac, a mieszkańcy o dewastacji i bezczeszczeniu miejsca pochówku.

Znów wszyscy dookoła niczego nie rozumieli – konserwator nie miał racji, a mieszkańcy, którzy zabierali głos krytykując decyzję wójt, nie mieli o niczym pojęcia. No i wiadomo – wszystkiemu winne były lokalne media.

Kiedy już wydawało się, że pewnej granicy zachowań nie da się przekroczyć, dzieje się kolejna historia – wyrzucenie z sali wiejskiej w Lubieszowie wolontariuszy, którzy sortowali dary dla obywateli Ukrainy. I kiedy tak trudno znaleźć kogokolwiek, kto w ten czy inny sposób nie pomagałby Ukrainie, nie wspierałby jej mieszkańców, nie solidaryzował się z ich krzywdą, trafia się samorządowiec, który najpierw zgadza się na udostępnienie sali wiejskiej, a później się z tego wycofuje.

Najlepsze jest to tłumaczenie „celami politycznymi” drugiej strony. Jakimi? Wolontariusze, którzy mają łzy w oczach patrząc na krzywdę Ukraińców, chcieli ugrać coś politycznie?

O „celach politycznych” już było, a od dziś znów będzie winna zła lokalna prasa.

Puentą niech będzie jeden z komentarzy umieszczony w internecie pod oświadczeniem wójt Izabeli Bojko: „Może bitwy Pani wygrywa, ale wojnę może Pani przegrać, bo ludzie nie są głupkami, którymi można pomiatać”.

Mariusz Pojnar

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

One thought on “Wójt Bojko wyrzuciła ze świetlicy wolontariuszy zbierających dary dla Ukrainy

  • 12 marca 2022 at 18:44
    Permalink

    nie mogę w to uwierzyć, jestem członkiem Rady Sołeckiej mamy świetlicę i tez pomagamy ludzie przynoszą swoje dary my je sortujemy i przekazuje dalej nikt nas nie wyrzuca ze świetlicy, powiem więcej nasz Samorząd bardzo nam pomaga odbierając dary i przekazuje dalej,

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content