Mistrz Fedorowicz w Nowej Soli: Pokazywałem paranoję systemu, w którym żyję

„Na pomysł wpadłem dość przewrotny: redakcja zamówiła, żeby to były dowcipne poradniki, więc ja to przyjąłem i tworzyłem poradnik jak żyć. Zacząłem pokazywać instrukcje, które ukazywały paranoję systemu, w którym żyję”. Jacek Fedorowicz odwiedził Ogród Sztuk nowosolskiej biblioteki

– W Polsce artystę kabaretowego, który jeździł, nazywało się kiedyś estradowcem. A jeżeli jeździł przez ponad 60 lat, to w Nowej Soli był co najmniej 20 razy. W ciemno mogę powiedzieć, że ja też w tej Nowej Soli bywałem w różnych konfiguracjach – zaznaczył na wstępie Jacek Fedorowicz, aktor i satyryk. I dodał: – Nie pamiętam normalnych wizyt kabaretowych, bo to byłoby niemożliwe, gdyż one wszystkie były dość sztampowe. Natomiast zapamiętałem wizytę kościelną w Nowej Soli, bo była bardzo dobrze zorganizowana. Zostałem przedstawiony jako satyryk. To nie jest prawda, to się tak w życiu ułożyło…

Ucieczka przed systemem

Za młodu Jacek Fedorowicz marzył o tym, by pisać, być dziennikarzem i publicystą. Chciał wpływać na myślenie innych.

– Był rok 1953, kiedy zdałem maturę i miałem pójść na wyższą uczelnię. A pójście na dziennikarstwo w 1953 to było tak, jakby młoda dziewczyna zdecydowała, że wyjdzie na ulicę i zostanie prostytutką. Tym mniej więcej w moim pojęciu była działalność w gazetach w tamtym okresie – mówi. Wtedy prawie wszyscy dziennikarze byli kukiełkami w rękach władzy i pisali to, co im kazano. Fedorowicz przyznaje, że nie zdecydował się na ten zawód, bo jego rodzina była bardzo patriotyczna. – Wychowywali mnie na takiego idiotę, co kraj kocha. Postanowiłem, że ucieknę przed systemem w malarstwo. Na szczęście nie miałem ani jednego talentu, tylko takie drobne talenciki i z każdego talenciku chciałem wydobyć jakieś pieniądze. Pieniądze były pierwszym czynnikiem, który mnie skłonił do pracy twórczej. Za Stalina rodzinie wszystko zabrali i od 16. roku życia utrzymuję się sam. Bardzo się tym chwalę – wspomniał.

Zawsze w poniedziałek”

Fedorowicz zdał na Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Tam był współzałożycielem teatru studenckiego Bim-Bom. Wtedy też zaczął zajmować się satyrą i dowcipami. – Najpierw to były żarty rysunkowe, całkiem obojętne politycznie. Kontestacja, którą uprawiał teatr Bim-Bom, była na pewno wysokiej próby, z dużym ładunkiem antysocrealistycznym. Nie pisaliśmy tekstów politycznych, działaliśmy aluzją, obrazem, metaforą, dobrą puentą – wspominał Jacek Fedorowicz.

Później dostał propozycję, by raz w tygodniu przedstawiać radiowe felietony. Program, który tworzył, nazywał się „Zawsze w poniedziałek. Jacek Fedorowicz”. Z czasem audycja stała się tak popularna, że uczniowie masowo spóźniali się na zajęcia, bo chcieli wysłuchać Fedorowicza do końca. – Nagle postanowiłem działać z moim patriotycznym duchem i zaczynałem objaśniać słuchaczom socjalizm. Na pomysł wpadłem dość przewrotny: redakcja zamówiła, żeby to były dowcipne poradniki, więc ja to przyjąłem i tworzyłem poradnik jak żyć. Zacząłem pokazywać instrukcje, które ukazywały paranoję systemu, w którym żyję – dodał satyryk.

Ludziom trzeba otwierać oczy

Satyryk swoje felietony wydał w książce „W zasadzie tak” w połowie lat 70. – Stefan Kisielewski, jak wydałem tę książkę, recenzował ją w paryskiej „Kulturze”. Napisał, że to najbardziej antykomunistyczna książka wydana za pieniądze komunistów i ja mu przyznaję rację. Do dziś się zastanawiam, jak to się stało, że cenzura się na nią zgodziła – żartował Fedorowicz.

W momencie, gdy Jaruzelski wprowadził stan wojenny, aktor doszedł do wniosku, że legalna satyra w państwowych środkach masowego przekazu nie ma sensu. Z prostej przyczyny – komuniści powiedzieli o sobie wszystko i nic już nie można odkrywać. – Wtedy przerzuciłem się na działalność nielegalną. Wytrwałem w tym od 1981 do 1989 r. W ramach tej nielegalnej działalności byłem w Nowej Soli i miło tę wizytę wspominam – podkreślił Jacek Fedorowicz.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content