Franiu choruje na chłoniaka. Pomóżmy 5-latkowi wrócić do zdrowia!

Chłopiec jest już po pierwszej chemii. Po lekach biologicznych nie mówi, nie może samodzielnie chodzić. Ale dzielnie walczy z nowotworem, bo jest prawdziwym wojownikiem. I ma mnóstwo przyjaciół, którzy już włączyli się w pomoc. Ty też możesz to zrobić

5-letni Franiu trafił do nowosolskiego szpitala 12 października 2020 r. Kilka dni miał wysoką gorączkę. Wtedy zaczęły się podstawowe badania: usg czy tomograf. Pierwsza diagnoza: zapalenie płuca z ropniakiem opłucnej.

Z Nowej Soli Franiu pojechał karetką do jednego ze szczecińskich szpitali.

„Okazało się, że to dopiero początek bardzo ciężkiej walki” – pisze w internecie Dominika Terlecka, mama chłopca.

Bo zaczął się miesiąc przyjmowania antybiotyków i drenaż opłucnej. W końcu poprawił się stan jego płuc.

Tylko ta wysoka gorączka nie chciała zniknąć. Była i w dzień, i w nocy. Przez trzy miesiące.

Po 12 tygodniach w szpitalu w Szczecinie lekarze nie potrafili postawić diagnozy. Dawali antybiotyki, sterydy, ostatecznie leki biologiczne. – One całkowicie osłabiły naszego wojownika – tłumaczy Dominika Terlecka. – Nie miał siły wstać na własne nogi. Pojawił się zespół aktywacji makrofagów.

Franiu trafił na OIOM.

Przestał samodzielnie oddychać, został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. W oddychaniu pomagał mu respirator.

– Bardzo się baliśmy – przyznaje Dominika.

Zbiórka

– Dobrzy ludzie – mówi mama chłopca – przetransportowali Frania w tak ciężkim stanie samolotem do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam na OIOM-ie spędził kilka dni. Został zdiagnozowany w drugim dniu pobytu.

To był cios. Okazało się, że 5-latek choruje na nowotwórchłoniaka anaplastycznego. Trafił na oddział onkologii. – Małymi krokami odzyskuje siły do walki. Bardzo ciężkiej walki – opowiada Dominika. – Pierwsze dawki chemii są już za nim. Po tak długim czasie w szpitalu Franiu marzy o powrocie do domu.

Jedno jest pewne: chłopiec będzie potrzebował opieki wielu specjalistów: lekarzy, psychologów, fizjoterapeutów. Do tego dalsza chemia, leki wspomagające.

A to wszystko kosztuje. Dlatego Dominika Terlecka założyła na portalu zrzutka.pl zbiórkę „Walczę z chłoniakiem, tęsknię za domem”. Efekt jest niesamowity! Praktycznie w kilka dni udało się zebrać ponad 35 tys. zł! A celem początkowym było 20 tys. Do końca zbiórki zostały prawie dwa miesiące. – Walka trwa, nasz wojownik się nie poddaje – zaznacza Dominika. – Będziemy państwu wdzięczni za każdą pomoc, którą dacie Franiowi w dalszym leczeniu.

Tęskni za domem

Z Agatą Nowetą, ciocią Franka, rozmawiamy w dniu 29. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Chłopiec leży na oddziale, gdzie jest mnóstwo sprzętu kupionego przez WOŚP. Sprzętu, który ratuje życie tych dzieci.

– Ciężko przyjęliśmy wiadomość o chorobie Frania – przyznaje Agata. – Wiadomo, że trzeba skupiać się na codzienności, funkcjonować, ale cały czas w podświadomości jest tylko Franek i czekamy na nowe informacje. Franiu ostatnio nie chciał za bardzo wysyłać swoich zdjęć, ale odważył się i zadzwonił do mnie, widzieliśmy się na kamerce. Mogłam go w końcu zobaczyć po wybudzeniu ze śpiączki. Kiwał tylko główką, bo po tej śpiączce zblokował się i na razie nie mówi. Ale wiesz, powiedział jednak do tej pory jedno słowo. Pracuje z panią psycholog, musiał nakleić konkretne naklejki: mama, tata itd. I wtedy powiedział „Agata” – chciał, by pani dopisała jeszcze mnie. Bardzo mnie to wzruszyło, rozkleiłam się. Lekarze robią mu serię różnych badań i zobaczymy, bo być może Franiu będzie mógł przyjechać do domu na przepustkę, a wrócić do szpitala dopiero na następną dawkę chemii. Krzysiu [tata Frania – red.] mówi, że cały dzień Franiu potrafi być radosny, ale jak przyjdzie wieczór – tęskni za domem. Przeżywa to wszystko.

Kolejną dawkę chemii chłopiec ma przyjąć za trzy tygodnie. – Chwała Bogu, że po pierwszej nic złego się nie działo, Krzysiek całe noce nad nim czuwa. Wcześniej, w Szczecinie, cały czas była z nim Dominika – wspomina Agata. – Często po chemii są odruchy wymiotne, osłabienie organizmu, na szczęście u Frania póki co jest okej. Przyjął ją dobrze, mimo że organizm miał już wycieńczony lekami.

Rodzina Terleckich jest wzruszona reakcją ich przyjaciół, ale i nieznajomych. Bo natychmiast zaczęli pomagać Franiowi. – Wcześniej też pomagałam dzieciom w różnych licytacjach, ale nie spodziewałam się, że tak szybko uzbieramy kwotę, którą podaliśmy na zrzutce.pl. Dominika i Krzysiu też są w szoku – uśmiecha się ciocia chłopca. – Ludzie mają naprawdę dobre serca. Czujemy wielką wdzięczność. I dalej bardzo prosimy o pomoc, bo przed Frankiem długa droga do zdrowia.

Miłość i walka dają wygraną

Franiu, masz wielu przyjaciół, wiesz? Już teraz swoją pomoc chłopcu zadeklarowało mnóstwo nowosolan. Krzysztof Cych zorganizował na Facebooku wydarzenie „Po zdrowie dla Franka”. „Z pewnością Franiu wygra, wierzę w to. Wygra dzięki wam! – pisze Cych. – Wesprzyjmy go w późniejszej ciężkiej i kosztownej rehabilitacji. Aktywność fizyczna to zdrowie, dlatego zapraszam wszystkich – zarówno biegaczy, spacerowiczów, jak i rowerzystów – bo każdy tak naprawdę może przyjść. Spotkajmy się 14 lutego pod wiatą rowerową koło szpitala między godz. 15.00 a 16.00. Wrzuć monetę do puchy, poczęstuj się ciachem, odbierz pamiątkowy medal i biegnij, jedź, spaceruj dalej po zdrowie!”.

Krzysztof Cych swój wpis puentuje znacząco: Miłość + Walka = Zwycięstwo.

W pomoc Franiowi zaangażowali się też m.in. Grzegorz Chorążyk i Mariusz Pojnar, redaktor naczelny „Tygodnika Krąg”. Obaj przez lata grali w piłkę z Krzysztofem Terleckim. Zorganizowali challenge #KapkowanieDlaFranka.

„Namawiamy wszystkich bez wyjątku – nie tylko piłkarzy, amatorów, kibiców czy generalnie facetów, ale kobiety również – do zrobienia kilku żonglerek, a potem wrzucenia z tego filmiku na swojego Facebooka z hasztagiem #KapkowanieDlaFranka oraz do wpłacenia pieniędzy na jego leczenie” – tłumaczą swój pomysł w internecie.

I dodają: „Franiu, walcz o zdrowie! »Czarny«, Dominika, trzymajcie się i miejcie dużo sił!”.

***

14 lutego odbędzie się wydarzenie charytatywne „Po zdrowie dla Franka” organizowane przez Krzysztofa Cycha. Miejsce spotkania: wiata rowerowa koło szpitala między 15.00 a 16.00. „Wrzuć monetę do puchy, poczęstuj się ciachem, odbierz pamiątkowy medal i biegnij, jedź, spaceruj dalej po zdrowie!” – apeluje w internecie organizator.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content