Arka druga w turnieju w Nowej Rudzie (zdjęcia)

Dzień wcześniej chłopcy Potażnika wygrali naprawdę solidny turniej w Siedlisku i wywalczyli Puchar Prezesa LZPN. Mimo zmęczenia, mimo bolących nóg i co więcej, mimo wizji telepania się ponad trzy godziny busem, stanęli na wysokości zadania.

Choć to niedziela, trzeba było wstać po piątej, bo bus Areczki ruszał z Nowej Soli o 6:00. Jak zawsze na turnieju w Nowej Rudzie nie zabrakło rodziców dzieciarni z Nowej Soli, trzeba pamiętać, że pierwszym trenerem tych chłopców był właśnie Radek Druciak. Podróż tym razem przebiegła spokojnie, choć w latach poprzednich działo się to i owo, ale rok za rokiem mali piłkarze Arki przyzwyczajają swoje żołądki do huśtania i dziś nie ma już miejsca na znane niegdyś sceny.

W turnieju wzięło udział dziewięć zespołów podzielonych na trzy grupy. Przyznam, że pierwszy raz widziałem taki system rozgrywek, nie potrafiłem przewidzieć, jak to się będzie rozwijać dalej, lecz później okazało się, że to naprawdę ciekawy sposób prowadzeniea rozgrywek dla dzieciaków.

Arka w swojej grupie miała Orlika Kłodzko i Bielawiankę Bielawa. Choć dzień wcześniej naprawdę dali z siebie wszystko na turnieju w Siedlisku, nowosolanie zaczęli ten turniej świetnie, od dwóch zwycięstw, 2:1 pokonali piłkarzy z Kłodzka, 2:0 wygrali z Bielawianką. Gracjan Sieracki, który w sobotę nie mógł grać w bramce Arki, tym razem mógł zagrać i był jednym z silniejszych punktów tego zespołu.

Od początku nasi chłopcy zrobili bardzo dobre wrażenie na kibicach, pokazali się z bardzo dobrej, piłkarskiej strony i nie bez przyczyny zaczęli być wymieniani jako jeden z mocnych kandydatów do zwycięstwa w turnieju.

Wspomniany wyżej system rozgrywek zakładał, że te zespoły, które w swoich grupach zajmą trzecie miejsca, utworzą swoją grupę, gdzie zagrają o miejsca 7-9. Te zespoły, które w grupach były drugie, stworzyły grupę, gdzie grano systemem każdy z każdym i ostatecznie tak wyłoniono obsadę miejsc 4-6. Arka jako zwycięzca grupy C znalazła się w mistrzowskiej grupie wraz z Polonią Bystrzyca Kłodzka i Footbal Academy Wrocław. Tym samym było już pewne, że do Nowej Soli nasz zespół wróci z minimum trzecim miejscem.

Pierwszy mecz w tej mistrzowskiej grupie poszedł nam perfekcyjnie, nowosolanie pokonali Polonię Bystrzyca Kłodzka 4:0 i było wiadomo, że Arka w meczu o mistrza turnieju zmierzy się w bezpośrednim pojedynku z Football Academy Wrocław, która to wygrała z Bystrzycą 6:1.

Przed meczem trener Potażnik hamował zapędy mówiąc, że to nie będzie łatwy mecz, że Akademia z Wrocławia to jeden z najlepszych zespołów w Polsce w tym roczniku. Ten mecz doskonale nam się otworzył, zdobyliśmy bramkę na 1:0, ale do końca było aż 10 minut.

Sieracki bronił strzały nie do obrony, wrocławianie non stop okupowali naszą połowę, nie potrafili jednak znaleźć drogi do siatki. A do tego w świetny sposób się bronili, Arka z rzadka kontrowała, szukała jakiegoś złotego trafienia, ale rywal grał bardzo czujnie w defensywie. W końcu jakimś cudem padło wyrównanie. Arka musiała ten mecz wygrać, by zdobyć tytuł mistrzowski.

Do końca meczu została może z minuta, Arka wychodziła z bardzo fajną, groźną akcją, straciliśmy piłkę po faulu, którego nie odgwizdał sędzia, wrocławianie poszli z kontrą i w ostatnich sekundach meczu trafili na 2:1. Za chwilę syrena obwieściła koniec meczu.

Pewnie każdy trener drugie miejsce w tak solidnym turnieju wziąłby w ciemno. Trener Potażnik dzień wcześniej wrócił z pucharem z Siedliska, w niedzielę o mały włos nie dźwignął w górę noworudzkiego trofeum. To z pewnością był piłkarsko dla naszych chłopaków doskonały weekend.

Jak co roku zawodnicy z trenerem Potażnikiem, z prezesem Rojkiem i z rodzicami po meczu udali się na cmentarz, by zapalić znicz na grobie trenera Druciaka. Wszystkich zaskoczył pomnik na grobie Radka, oczywiście z piłką, ze zdjęciem, ale uwagę przykuwa wyrzeźboiona w kamieniu… piłkarska koszulka. Ten element pomnika prócz informacji, kto tutaj leży, ma jeszcze jeden niebanalny element, z tyłu tablicy, niejako „na plecach” tej kamiennej koszulki, mamy cyfrę „8” (Radek Druciak zawsze grał z ósemką na plecach) a nad nią pseudonim Radka – „Drutek”.

Czy lubimy jeździć do Nowej Rudy? Trudno to lubić, tak naprawdę wolelibyśmy nigdy na ten turniej nie jeździć, wolelibyśmy, żeby coś takiego, jak „Memoriał im. Radka Druciaka” w ogóle się nie odbywało, żeby nie było ku temu powodu.

Ale nam, nowosolanom do Nowej Rudy jeździć nie tylko wypada, pakujemy się bladym świtem do auta ze „Szwagrem” Melcerem, po drodze z Głogowa odbijamy Radka Melcera i lecimy na Nową Rudę, bo w ten sposób oddajemy hołd Radkowi. To okazja spotkać się z jego bliskimi, porozmawiać, zapalić znicz na jego grobie. Nowa Sól „Druta” doskonale pamięta, z żadnego innego miasta, gdzie grał, nie przyjeżdża na ten memoriał taka ekspedycja, nie tylko piłkarzy, rodziców, ale też kolegów Radka.

Tak, traktowani tam jesteśmy wyjątkowo, specyficznie. Lubimy tych ludzi, Agnieszkę, Amelkę, tatę i mamę Radka – Zdzisława i Ewę, są nam bliscy, przez ten dramat, który się w ich życiu wydarzył, a który w jakiś sposób łączy się z nami. Bo niestety nazwa „Nowa Sól” dla tej rodziny zawsze będzie miała brzmienie fatalne, to tu stracił życie ich syn, mąż i tata. A nasz świetny kolega.

Wspominamy jego żarty, jego teksty, jego miny, jest wesoło, ale kiedy przychodzi stanąć nad grobem, kiedy do człowieka dociera, że ten wesołek, hejnalista życia, ten piewca radości nie żyje, nadal trudno to pojąć. Jest to po prostu dojmująco smutne.

Przy okazji przekazujemy Wam drodzy czytelnicy pozdrowienia od Agnieszki Druciak, która kazała pozdrowić wszystkich znajomych, całą Nową Sól.

***
Nowa Ruda jest przepięknie położona. Sam obiekt, na którym rozgrywany jest turniej, spełnia wszystkie standardy obiektu sportowego. Bo to nie tylko hala sportowa, ale także położone obok pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią i okalająca je bieżnia. To także położona tuż obok pływalnia, budynek hotelowy, restauracja, siłownia, sauna. A to tylko część bazy sportowej w niewielkiej Nowej Rudzie. Wczoraj zresztą po raz pierwszy pojawił się pomysł, by Piast Nowa Ruda wszedł w małą umowę z Arką Nowa Sól a dotyczącą wymiany dzieciaków na okres wakacji, czyli: Piast przyjeżdża do Nowej Soli, gdzie korzysta z hotelu, boisk plus rozmaitych atrakcji, a nowosolscy młodzi piłkarze jadą na identyczny obóz do Nowej Rudy. I wszystko w umowie barterowej, usługa za usługę.
Marek Grzelka

The gallery was not found!
FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content